ZabiegAnne Podróże: "Co Ty wiesz o blogowaniu?" – konferencja na Wydziale Politologii UMCS w Lublinie

Wczorajszy dzień
rozpoczął się dla mnie bardzo wcześnie, bo już o 4:00. Na szczęście towarzyszyła mu
duża dawka pozytywnej energii. Kawa nie była więc potrzebna 😉

 
Konferencja „Co
Ty wiesz o blogowaniu?”, która odbyła się 26.02.2015 r. na Wydziale
Politologii UMCS w Lublinie, skierowana była do blogerów, miłośników blogowania
oraz wszystkich zainteresowanych tym, jak stworzyć swoje własne miejsce w
sieci.
 
Wydział Politologii UMCS w Lublinie
Konferencja miała charakter
charytatywny. Podczas wystąpień prelegentów wolontariusze zbierali do puszek
pieniądze na protezę nogi dla studentki Wydziału Politologii UMCS – Iwony Nizio,
także będącej blogerką. Konferencja odbyła się w ramach akcji „60 tysięcy
kroków”, która miała na celu zbiórkę pieniędzy potrzebnych Iwonie, aby mogła
m.in. wrócić na studia. W ramach tej akcji odbywały się wcześniej wydarzenia
kulturalne i sportowe. Konferencja była jednym z finalnych działań akcji.
  
Rozmowy kuluarowe: Elżbieta Szulc-Wałecka, ZabiegAnna i Iwona Nizio

Konferencja składała
się z trzech bloków tematycznych: sport, moda & lifestyle, tematy branżowe.

Otrzymałam
zaproszenie od Organizatorów do poprowadzenia prelekcji na temat sztuki blogowania
w sportowym bloku tematycznym. Oczywiście nie uważam się za eksperta w
dziedzinie blogowania, ponieważ sama stawiam tu dopiero pierwsze kroki, uznałam
jednak że mogę się podzielić swoim doświadczeniem z innymi osobami, które chcą
rozpocząć swoją przygodę z blogowaniem. Zaproszenie więc przyjęłam i tak oto o
6:00 znalazłam się wczoraj w autobusie do Lublina.

W panelu sportowym wystąpili także Milena Trojanowska, autorka bloga With a SMile oraz Paweł Wysocki w blogowym świecie biegowym znany jako lubelskibiegacz.pl.
 
Prelegenci bloku sportowego: ZabiegAnna, lubelskibiegacz.pl i With a SMile
Niestety nie mogłam uczestniczyć w całej konferencji. Wzięłam udział w dwóch z trzech części: sportowej oraz dotyczącej mody&lifestyle. Tutaj głos zabrali kolejno: Bohdan Dobrzański i Gosia Ciechomska prowadzący bloga BO4GO, Jakub Osiński www.kubaosinski.eu oraz Joanna Marszalec www.mensview.pl
Bohdan i Gosia BO4GO
 Jakub Osiński www.kubaosinski.eu
 
 Joanna Marszalec www.mensview.pl
 
Już sam fakt otrzymania
zaproszenia był dla mnie bardzo miłym wyróżnieniem a wczorajszy dzień wręcz obfitował
w miłe momenty, wartościowe spotkania i cenne rozmowy. Była okazja do wymiany
doświadczeń, dyskusji, wzajemnej inspiracji. Udzieliłam nawet pierwszego w swoim życiu wywiadu dla Radio Lublin 🙂 Taki dzień to mega dawka motywacji!
Do tego wszystkiego, miałam
jeszcze okazję pospacerować po niezwykle urokliwym Starym Mieście w Lublinie.
Brama Grodzka, widok od ul. Grodzkiej
ul. Grodzka
Dom, w którym w latach 1826-1827 mieszkał Józef Ignacy Kraszewski


Plac po Farze
 

Trybunał Koronny
Wieża Trynitarska
 
 
Brama Krakowska (widok od ul. Bramowej)
 Brama Krakowska (widok od strony Krakowskiego Przedmieścia)
 
 
Nowy Ratusz
 
Krakowskie Przedmieście
   
  
lubelski koziołek
 
 
smok lubelski 😉
 
Hotel Europa
 

 
Pomnik Unii Lubelskiej

Topola Czarna zwana Baobabem na Pl. Litewskim
 
Grand Hotel Lublinianka przy Pl. Litewskim

 
 
Zamek w Lublinie 

Pierwszy raz miałam okazję podróżować z PolskiBus.com. To wygodna forma transportu i przystępna cena biletów. Od Dworca Autobusowego bardzo blisko na lubelską Starówkę 🙂

Autobus czerwony
 
 To był bardzo udany dzień! :)

Zawody biegowe: Biegaj i pomagaj

Kiedy wybieram zawody biegowe w których zamierzam startować, bardzo cieszy mnie gdy poza wymiarem czysto sportowym, czy rekreacyjnym mają one także głębszy wymiar – kiedy zmaganiom sportowym i walce o dobry czas przyświeca charytatywny cel. Robiąc coś dobrego dla siebie, możemy pomóc odmienić czyjeś życie na lepsze. Prawdziwe win-win! 🙂

Planując swój kalendarz biegowy rozważ udział w biegu charytatywnym. W najbliższym czasie będzie wiele okazji do realizowania swojej biegowej pasji i jednoczesnego niesienia pomocy innym.

W nadchodzący weekend odbędą się następujące biegi charytatywne:

 28.02 (sobota) Bieg dla Piotra (5 km) – Oświęcim https://www.facebook.com/events/350477935160872/
 
Piotr choruje na śmiertelną i nieuleczalną chorobę – mukowiscydozę. Jedyną szansą na nowe życie jest przeszczep płuc. Żeby mógł być wpisany na listę oczekujących w klinice w Wiedniu potrzebuje wpłacić 120 000 EUR.

 01.03 (niedziela) Bieg dla Filipka (półmaraton) – Wiązowna k./Warszawy https://www.facebook.com/events/1556787814560546/

 
Filipek choruje na zespół Aperta, aby mógł żyć i się rozwijać potrzebna jest mu operacja główki w Stanach Zjednoczonych.

A w kolejny:


 07.03 (sobota) Bieg dla Adasia (2,2 km) – Piła
https://www.facebook.com/events/511993478942144/
 3,5-letni Adaś walczy z nowotworem pnia mózgu, potrzebne mu są pieniądze na kosztowną terapię.

08.03 (niedziela) Przybij 5-tkę Ani! Bieg z NadziejąGliwice
https://www.facebook.com/events/1567334633512547


Ania to biegaczka, która pomagała innym zdobywać biegowe medale, teraz sama potrzebuje pomocy. Wypadek pozbawił ją obydwu rąk. Potrzebna Jej kosztowna proteza i rehabilitacja. Dochód z biegu zostanie przekazany na pomoc Ani. 8.03 to Dzień Kobiet, bieg jest więc w szczególności dedykowany paniom, ale panowie także mogą pobiec i okazać swoje wsparcie.

Nie możesz pobiec – podaj informację o biegu dalej, może będzie mógł pomóc ktoś inny! Wystarczy okazać swoje wsparcie, dodać otuchy dobrym słowem. Czasem znaczy ono więcej od pieniędzy. 

 
Uzyskać życiowy wynik w takich zawodach to dopiero radość. Jednak nawet jeśli nie ma na nich takiej możliwości (brak atestowanej trasy czy pomiaru czasu), to przecież nie tylko o bicie „życiówek” w bieganiu chodzi. Dzięki bieganiu stajesz się lepszy, dbaj więc o to żeby rozwijać nie tylko swoje mięśnie, ale i ducha.

Biegaj i pomagaj!

Dieta biegacza: Mój tydzień z zielonymi koktajlami

Zielone koktajle zyskały w sieci niezwykłą popularność. Można powiedzieć, że robią prawdziwą furorę. Postanowiłam przetestować więc jak to jest miksować na zielono. Właśnie minął mój pierwszy zielony tydzień 🙂


Co to właściwie jest ten zielony koktajl? Przede wszystkim, jak wskazuje nazwa, jest zielony 🙂
Swoją barwę zawdzięcza zielonej bazie, jaką stanowią np. młode liście szpinaku, jarmuż, pietruszka, sałata rzymska, czy brokuły. Lepiej może tylko nie miksować surowego szpinaku codziennie, bo choć kryje w sobie cenne żelazo, zawiera również kwas szczawiowy. Nadmierne spożycie surowych liści szpinaku może przyczynić się do odwapnienia kości i wytrącania kamieni nerkowych.

Na drugi ogień (choć koktajlu się nie gotuje, tylko spożywa w surowej, acz rozdrobnionej postaci;)) idą owoce: banan, jabłko, pomarańcza (bez skórki), kiwi, gruszka, mango, melon, brzoskwinie, ananas – generalnie to co lubimy i co nam fantazja podpowiada – i warzywa: marchewka, seler naciowy, czy (nomen omen) zielony ogórek. Tak na marginesie, ogórek świetnie pomaga nawodnić organizm, podobnie zresztą jak seler naciowy i pomidor, przy tym wszystkie trzy dostarczają mało kalorii a sporo składników mineralnych.

Na dokładkę – aby koktajl był faktycznie koktajlem i dało się go wypić a nie trzeba było jeść łyżeczką (choć w sumie kto nam zabroni;)) – dolać można szklankę wody, soku pomarańczowego (oczywiście świeżo wyciśniętego), jogurtu naturalnego, kefiru czy maślanki, zielonej herbaty lub mleka roślinnego, np. mleka migdałowego.

Koktajle można wzbogacić pestkami słonecznika, dyni, orzechami, sezamem, płatkami owsianymi, otrębami, czy mielonym siemieniem lnianym. Mile widziany będzie też miód. Można też się pokusić o dodanie zielonej (a jakże!) spiruliny (alga morska). Ponieważ witaminy A, D, E i K rozpuszczają się tylko w tłuszczach, warto do koktajlu dodać też łyżeczkę oliwy z oliwek.

Jeśli chcesz zrzucić zbędne kilogramy, lepiej przy przygotowywaniu koktajlu ogranicz się do samych warzyw kosztem słodkich owoców, ponieważ dostarczają one w krótkim czasie sporą ilość cukrów prostych. Z tego samego względu lepiej wybrać warzywa inne niż marchew. Wielowarzywny koktajl można wzbogacić przyprawami takimi jak chilli, pieprz, czosnek, cebula czy ulubione zioła. Ostre przyprawy (takie jak chilli właśnie) ponadto podkręcają nieco nasz metabolizm 😉

Zielone koktajle to źródło witamin A, K i C, wapnia (dla zdrowia kości i zębów), przeciwutleniaczy (redukują wolne rodniki opóźniając proces starzenia i chronią przed rakiem), fitozwiązków (substancji obecnych w warzywach i owocach, mających zbawienny wpływ na nasz organizm poprzez m.in. neutralizację szkodliwych substancji, zmniejszanie stanu zapalnego, czy pobudzanie komórek układu immunologicznego), kwasu foliowego (szczególnie ważnego dla kobiet w ciąży i dla rozwoju małych dzieci), chlorofilu (wspomagającego odporność), a także błonnika (wspomagającego utrzymanie prawidłowej wagi).

Taki koktajl to świetny pomysł, dla osób które wychodzą rano z domu bez śniadania. Jedni twierdzą, że nie mają na nie czasu, inni (tak jak ja;)), że po prostu nie są głodni z samego rana. Przygotowanie koktajlu nie jest ani skomplikowane, ani bardzo czasochłonne, a dostarcza naszemu organizmowi na dzień dobry energię potrzebną do działania. 

Pozwalają też „przemycić” sporą porcję warzyw i owoców do menu. No i tych zielonych liści, o których często w naszych kuchniach zapominamy;) Nie wiem jak Wy, ale ja mam czasem problem ze zjedzeniem zalecanych 5 porcji warzyw i owoców w ciągu dnia. Pracuję jednak nad tym 🙂

Przez ten tydzień miksowanie weszło mi w krew, myślę więc że będę dalej miksować, bo to zdrowy nawyk i przy okazji świetna zabawa. Kombinowanie co dodać, jak połączyć składniki, aby wyszedł naprawdę smaczny koktajl. I jeszcze odrobina niepewności co nam z tego wszystkiego wyjdzie 😉

Poniżej wklejam moje zielone koktajle. Jedne smakowały mi bardziej, inne mniej – ale nie mogę powiedzieć, żeby któryś nie smakował mi wcale. Koktajl z kiwi i szpinakiem to mój faworyt pod względem smakowym 🙂 

sobota 14.02
jarmuż + 2 małe banany + sok z cytryny
 
 niedziela 15.02
  jarmuż + 2 kiwi + pół awokado + otręby orkiszowe
 
poniedziałek 16.02
 banan, 2 pałeczki selera naciowego, 2 kiwi i pół awokado


wtorek 17.02
jarmuż, dwie pałeczki selera naciowego, gruszka, sok z cytryny i woda mineralna
 
środa 18.02
 dla odmiany czerwony miks z sokowirówki – 2 buraki + jabłko
(burak zawiera żelazo i antyoksydant – betainę)
 
czwartek 19.02
banan, kiwi, jarmuż, jogurt naturalny

piątek 20.02
„zaszalałam” i były dwa
wersja 1 banan + kwi + liście młodego szpinaku
 
 wersja 2 gruszka + banan + jarmuż
 
sobota 21.02
 kiwi, banan, dwie pałeczki selera naciowego, pół gruszki
 

Szczerze Was zachęcam do miksowania (jeśli jeszcze tego nie robicie) i do podzielenia się przepisami na swoje ulubione koktajle (jeśli już jesteście zmiksowani na punkcie zielonych koktajli). Oczywiście, pamiętajcie też, że paleta kolorów nie ogranicza się tylko do koloru zielonego 😉

Zawody biegowe: Tropem Wilczym – Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych

„Tropem Wilczym – Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych” jest, jak informują Organizatorzy – Fundacja Wolność i Demokracja – największym biegiem pamięci w Polsce. W trzeciej edycji Biegu, która odbędzie się 1 marca 2015 r. w 81 polskich miastach ma wziąć udział 20 tysięcy biegaczy!

 
Tym samym Bieg, którego celem jest upamiętnienie ostatnich
obrońców wolności, walczących na ziemiach polskich jeszcze po zakończeniu II
Wojny Światowej, jest największym biegiem pamięci w Polsce. „Tropem
Wilczym – Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych” jest też największą imprezą masową
towarzyszącą obchodom „Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych”.

Najwięcej biegaczy wystartuje w Warszawie, Łodzi, Wrocławiu,
Poznaniu, Szczecinie i Lublinie. Symboliczny dystans biegu we wszystkich
miastach wynosi 1963 metry. Liczba ta jest nawiązaniem do daty śmierci
ostatniego Żołnierza Wyklętego – Józefa Franczaka „Lalka”, który został
zamordowany w 1963 roku. W niektórych miastach odbędą się także biegi na 5 i 10
km. Każdy z uczestników biegu otrzyma koszulkę z wizerunkiem jednego z
Żołnierzy Wyklętych: Danuty Siedzikówny „Inki”, Antoniego Radziwonika „Olecha”,
Władysława Łukasiuka „Młota”, Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” i Józefa
Franczaka „Lalka” oraz medal pamiątkowy. W każdym mieście organizatorzy
przygotowali dodatkowe atrakcje, takie jak gry miejskie i rekonstrukcje
historyczne.

Linki do spotów ambasadorskich na YouTube:
 
Przemysław Babiarz
 
Roman Polko

Warszawa

Wielka impreza sportowa i edukacyjna w Parku Skaryszewskim – 1 marca pod znakiem biegania i Żołnierzy Wyklętych

Źródło: materiały Organizatora

Mnóstwo atrakcji
czeka na wszystkich, którzy zdecydują się przyjść 1 marca 2015 roku do Parku
Skaryszewskiego. Z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy
Wyklętych” odbędzie się tam III edycja biegu „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci
Żołnierzy Wyklętych”. Oprócz tras dla kilku tysięcy biegaczy, organizatorzy
przygotowali też atrakcje dla wszystkich, którzy chcą w miły sposób spędzić
niedzielę.

Impreza rozpocznie się o godz. 10:00, kiedy wystartują biegi
na dystansie 5 km. Druga tura biegu na 5 km odbędzie się o 10:50. Najważniejszy
bieg, czyli bieg na symbolicznym dystansie 1963 metrów rozpocznie się o 11:40.
1963 metry są nawiązaniem do daty śmierci ostatniego Żołnierza Wyklętego –
Józefa Franczaka „Lalka”, który został zamordowany w 1963 roku. O godz.
12:30 oraz 13:45 odbędą się biegi na dystansie 10 km.

Dla wszystkich, którzy przyjdą tego dnia do Parku
Skaryszewskiego organizatorzy z Fundacji Wolność i Demokracja przygotowali
liczne atrakcje. O godz. 10:15 rozpocznie się rodzinna gra miejska, w czasie
której uczestnicy będą mogli poszerzyć swoją wiedzę na temat polskiego
podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963
w obrębie przedwojennych granic Polski. O godz. 10.30 i o godz. 12.00 odbędą
się 2 rekonstrukcje historyczne. Rekonstruktorzy z GRF Bemowo, GH „Zgrupowania
Radosław” i GRH WiN odtworzą oddziały partyzantki antykomunistycznej oraz ich
przeciwników – NKWD, KBW i MO. Grupy wystawią również dioramę obozu
partyzanckiego, gdzie będzie można dowiedzieć się więcej o Żołnierzach
Wyklętych – poznać najbardziej spektakularne akcje zbrojne, główne oddziały,
zobaczyć umundurowanie i wyposażenie jakimi się posługiwali Partyzanci. 

Zapisy na bieg trwają do 26 lutego. Zapisać można się pod tym adresem. Na biegaczy
czekają pakiety startowe z koszulkami przedstawiającymi jednego z pięciu
Żołnierzy Wyklętych. Na miejscu będzie można zjeść ciepły posiłek z kuchni
polowej.

W czasie trwania imprezy prowadzona będzie zbiórka publiczna
na rzecz budowy Szkoły z Polskim Językiem Nauczania w Łanowicach (dawne
województwo lwowskie) im. płk. Franciszka Niepokólczyckiego (Prezes II Zarządu
WiN).

 Źródło: materiały Organizatora

 
*********************************************************************************

Organizator „Tropem Wilczym – Bieg Pamięci Żołnierzy
Wyklętych”, czyli Fundacja Wolność i Demokracja została założona w 2006 roku.
To niezależna organizacja pozarządowa wspierająca Polaków na Wschodzie,
propagująca wiedzę o historii Polski ze szczególnym uwzględnieniem Kresów oraz
zajmująca się problematyką praw człowieka i demokracji na terenach byłego ZSRR.
Fundacja jest znana z takich inicjatyw jak akcja „Ratujmy Polaków Donbasu”,
„Biało-Czerwone ABC”, czy poświęconego Żołnierzom Wyklętym festiwalu
„Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”.
Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej:
www.tropemwilczym.pl.

Zawody biegowe: Bieg po nowe płuca

Wróćcie, proszę, myślami do czasów, gdy zaczynaliście swoją przygodę z bieganiem. Niekiedy brakowało Wam oddechu, prawda? A gdyby tak tego oddechu brakowało Wam codziennie i każdy dzień byłby dla Was walką o każdy oddech, a Wasze życie było uzależnione od maszyny?

 

Wiecie już, że lubię brać udział w zawodach biegowych. A jeszcze bardziej w tych, które mają cel charytatywny. Sprawiając sobie przyjemność mamy okazję pomóc bliźniemu w potrzebie.
 
Teraz nadarza się taka właśnie okazja. Kocham bo Biegam wraz z Przyjaciółmi organizuje 28.02.2015 r. w Oświęcimiu bieg charytatywny. Bieg po nowe płuca dla Piotra, który choruje na mukowiscydozę i potrzebuje kosmicznej kwoty 120 000 EUR, aby dostać szansę na przeszczep w klinice w Wiedniu. Całkowity dochód z imprezy będzie przeznaczony na rzecz Piotra. Opłata startowa wynosi 30 zł, limit miejsc 500. Łatwo policzyć, że nawet jeśli wszyscy wystartują w biegu nie uzbiera się wystarczająca kwota, ale na pewno pomożemy Piotrowi przybliżyć się do celu. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Każda pomoc się liczy w walce o życie!
 
Biegnijmy razem po nowe płuca dla Piotra!
 
Szczegóły na stronie wydarzenia:
https://www.facebook.com/events/350477935160872/
 
Nawet jeśli nie możecie wystartować, udostępniajcie proszę dalej informację o biegu!
 
#biegpopłucadlaPiotra
 

Międzynarodowy Dzień Pizzy: Ładujemy węglowodany ;)

Dziś Międzynarodowy Dzień Pizzy. Byłam tego zupełnie nieświadoma, kiedy zaplanowałam dzisiejszy obiad. I proszę jak idealnie się wstrzeliłam 🙂

Podaję zatem przepis na moją pizzę 🙂
Porcja na dużą blachę 45×35 cm
 
Pizza domowa na spodzie z mąki pełnoziarnistej fot. A. Jarosz
 
Ciasto:
400 g mąki (300 g mąki pełnoziarnistej, 100 g mąki białej)
ok. 30 g drożdży (1/3 kostki drożdży 100 g)
ok. 1 szklanki ciepłej (ale nie gorącej!) wody
 
Mąkę mieszam w misce. Drożdże rozpuszczam w lekko ciepłej wodzie, wlewam do miski z mąką, zagniatam ciasto i formuję z niego kulę. Odstawiam do wyrośnięcia na ok. 30 min (miskę przykrywam ściereczką bawełnianą). W tym czasie przygotowuję sos i dodatki.
 
Sos:
mały koncentrat pomidorowy (90 g)
łyżka oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek
pół łyżeczki cukru
oregano, bazylia
sól, pieprz
 
Mieszam wszystko w miseczce i gotowe:)
 
Dodatki przygotowuję wedle uznania i zawartości lodówki. Ta pizza była zrobiona z następującymi dodatkami.
 
Dodatki:
3 duże plastry szynki
czerwona papryka 1 szt.
pieczarki 5 szt. pokrojone w plasterki
czarne oliwki pokrojone w kółka
suszone pomidory pokrojone na mniejsze kawałki
nieduża cebula pokrojona w plastry
3 plastry żółtego sera pokrojone na kilka mniejszych
ser mozarella 125 g (kula starta na tarce)
  
Wyrośnięte ciasto rozwałkowuję dość cienko lub rozgniatam rękami na blaszce delikatnie wysmarowanej olejem. Na cieście rozsmarowuję sos. Na sosie lądują kolejno dodatki – szynka, ser żółty w plasterkach, pieczarki, pokrojone oliwki i suszone pomidory, plastry (krążki) cebuli, starta mozzarella.
 
Pizza wbrew pozorom nie musi być niezdrowa. Wszystko zależy od tego jakich użyjemy dodatków, jak grube zrobimy ciasto oraz jak dużą porcję zjemy 😉 Kiedyś wolałam pizzę na grubym cieście, ale od dłuższego już czasu jestem zwolenniczką cienkiego ciasta. Zawsze polewam swoją porcję pizzy (już na talerzu) dodatkowo ketchupem. I właśnie lepiej jest użyć ketchupu, niż np. majonezowego sosu czosnkowego. Ważne żeby wędlina, której używamy była chuda – lepiej użyć chudej szynki (np. drobiowej), niż kiełbasy. Im więcej warzyw, a mniej żółtego sera tym lepiej. Sos do wysmarowania ciasta można przygotować także na bazie domowego przecieru pomidorowego, będzie zdrowiej:) Ale nie zawsze na to mam czas 😉
 
Smacznego! 🙂


Pytanie do biegacza: Biegaczu, właściwie po co Ci te zawody?

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego zawody biegowe cieszą się dużą popularnością? Dlaczego biegacze i biegaczki biorą w nich udział? Postanowiłam poszukać odpowiedzi na to pytanie.
 
 Biegnij Warszawo 2014

 

Efekty mojej pracy możecie sprawdzić na portalu Aktywnie Bardzo.
 
cz. 1 „Biegaczu, właściwie po co Ci te zawody? ZabiegAnna wyjaśnia fenomen biegów” tutaj
cz. 2 „Po co ci te wszystkie zawody? ZabiegAnna pyta innych biegaczy” tutaj

A Wy dlaczego startujecie (lub nie) w zawodach?

Poradnik biegacza: Dobry plan nie jest zły – biegaj z planem!

Od początku swojej przygody z bieganiem trenuję z planem i… dobrze mi z tym 🙂 I Wam też polecam trenowanie według planu treningowego. Oto dlaczego.

Pewnie niektórzy z Was zadają sobie pytanie: „Po co mi plan treningowy?”. Czy nie mogę sobie biegać po prostu dla przyjemności? Oczywiście, że tak! Jednak kiedy aktywność biegowa ma jakiś cel – np. zrzucenie zbędnych kilogramów, poprawę kondycji, czy przygotowanie do zawodów – łatwiej go będzie osiągnąć z planem. Plan będzie Twoim przewodnikiem w drodze do celu. Z planem masz większą szansę na sukces!

Poza tym plan jest, moim zdaniem, dobrym rozwiązaniem w przypadku początkujących. Z obserwacji wiem, że wiele osób rozpoczyna swoją przygodę z bieganiem na zasadzie: „Przebiegnę jak najwięcej kilometrów, najlepiej od razu i do tego codziennie”. I o ile ktoś był osobą aktywną, to pewnie mu to większej szkody nie przyniesie, ale w przypadku zasiedziałego kanapowca może skończyć się kontuzją. Organizm z dnia na dzień zostaje poddany obciążeniom, do których nie przywykł. I nagle zaczynają boleć kolana, piszczele, organizm zaczyna być przemęczony…. Z początkowej wysokiej motywacji zostają jedynie jej opary i rozczarowanie. Bo przecież miało być tak pięknie… I potem to już tylko prosta droga do stwierdzenia, że: „Bieganie jest nie dla mnie!”.


Uważam, że trzeba sobie dać czas. Dobrze, ba, bardzo dobrze, że ktoś postanowił zmienić tryb swojego życia. I jeszcze lepiej, że zrobił to nie czekając na kolejny poniedziałek, czy początek nowego miesiąca. Wiem, że obecne, „pędzące” czasy nam nie sprzyjają i coraz trudniej jest nam czekać. Chcemy efekty widzieć od razu, już, natychmiast! Ale nie tędy droga – nie od razu Rzym zbudowano… Formę też 🙂 Plan pozwala nam utrzymać w ryzach tę chęć bezrefleksyjnego nabijania kilometrów – wczoraj 0, ale dziś już 5, jutro może 10 km. A pojutrze co? Półmaraton, maraton…? STOP! Plan daje nam czas na regenerację, która po wysiłku jest konieczna. Jest zasadą skutecznego treningu, równie ważną co pokonywanie kolejnych kilometrów. Poza tym, na początku przygody z bieganiem jest ważny przede wszystkim czas, w którym pozostaje się w aktywności, a nie pokonany kilometraż.
„Powoli, ale konsekwentnie do przodu!” – to moja dewiza. Z każdym treningiem przybliżamy się do swojego celu. Nawet jeśli na początku wydaje się on być baaardzo odległy.

Skoro mowa o czasie, to plan pozwala też nam lepiej się zorganizować. Zaplanować swój czas. Łatwiej wtedy jest pogodzić bieganie z codziennymi obowiązkami i innymi aktywnościami. Tylko uwaga, nie można stać się niewolnikiem planu. Plan można dostosowywać do życia. Plan ma nam życie ułatwiać, ma być pomocną wskazówką w drodze do celu i drobne ustępstwa na pewno nam nie zaszkodzą 😉

I jeszcze jedno, dla mnie bieganie z planem jest bardzo motywujące. A motywacja to podstawa sukcesu. Cieszy każdy zrealizowany trening. Każdy „odhaczony” trening to jest przecież mały sukces! 🙂

W pismach branżowych czy w internecie można znaleźć wiele planów treningowych zarówno dla początkujących, jak i dla bardziej zaawansowanych. Wystarczy tylko wybrać ten, który nam najbardziej pasuje. Jeszcze lepiej, gdy mamy możliwość współpracy z trenerem, który opracuje plan przeznaczony dla nas, na bieżąco monitoruje nasze postępy i aktualizuje plan, dostosowując go do naszej aktualnej dyspozycji. Jednak, żeby zacząć biegać nie jest to konieczne:)

Ja zaczęłam biegać według planu ze strony www.biegaj40minut.pl. Zaczęłam od 8 tygodnia i już ten fakt było dla mnie bardzo motywujący, bo nawet miałam zamiar nie robić sobie testu tylko zacząć od razu od pierwszego tygodnia. Nie sądziłam, że jestem w stanie przebiec ciągiem 12 minut! Liczyłam, że może jedną 😉 Ciekawość wzięła górę i jak widać dobrze się stało 🙂

Słownik biegacza:
Plan treningowy – harmonogram treningów, który ma określony cel i obejmuje pewien dłuższy czas (kilka tygodni).

#plantreningowy #słownikbiegacza #motywacjabiegacza

III Duathlon Maków Mazowiecki: Czas na nowe wyzwania!

Właśnie podjęłam się nowego wyzwania! Nie wiem, czy to rozsądne, bo moje aktualne wyzwanie (półmaraton) wciąż jeszcze przede mną… Ale ponoć do odważnych świat należy, a zawody dopiero we wrześniu 😉

Zawody odbędą się 13.09.2015 r. w Makowie Mazowieckim. Duathlon to połączenie dwóch dyscyplin – biegania i jazdy na rowerze. Zawodnicy kolejno: biegają, jadą na rowerze i znowu biegną. Klasyczny dystans to 10 km biegu + 40 km jazdy rowerem + 5 km biegu.

III Duathlon Maków Mazowiecki odbędzie się na dystansie sprint (5 km – 20 km – 2,5 km). Obowiązuje limit czasu na dwie pierwsze konkurencje wynoszący 115 minut, czyli 1h 55 minut.

Do tej pory jeżdżąc rowerem rekreacyjnie pokonywałam 20 km w czasie 1h 10 min. Przebiegnięcie 5 km zajmuje mi ok. 30 min. Czyli teoretycznie zostaje jeszcze 15 min „zapasu”. Tylko, że jeszcze nigdy nie robiłam tego jedno po drugim;) A na deser będzie jeszcze 2,5 km biegu. Myślę jednak, że przy odpowiednim treningu dam radę 🙂 A jazda na rowerze jest dobrym treningiem uzupełniającym dla biegacza.
Trasa zawodów.
fot. www.kochammakow.pl
Na szczęście nie jest wymagany start na rowerze szosowym, bo takiego nie posiadam 🙂 
Duathlon to odmiana triathlonu, ale posiadanie licencji triathlonowej też nie jest konieczne, żeby wystartować w Makowie.
Zawody są połączeniem moich ulubionych dyscyplin, więc bardzo się cieszę, że wezmę w nich udział 🙂
bieganie + rower = ♡