Pytanie do biegacza: W nogi! Czyli rzecz o bieganiu – mój trener wzięty na spytki ;)

Dziś przybliżam Wam nieco postać mojego trenera, Jakuba Karaska. Poznajcie jego biegową historię.

Ten mini-wywiad to pokłosie nominacji do Liebster Award. Kuba zechciał podjąć wyzwanie, więc dziś prezentuję Wam jego biegowo-blogową historię.

1. Od jak dawna blogujesz?
Bloguję od ponad roku – zacząłem pisać na kilka tygodni przed moim debiutem w maratonie. Gdybym był mniej leniwy, pewnie blogowałbym dłużej ;-)

2. Dlaczego blogujesz?
Przede wszystkim dlatego, że lubię biegać i lubię pisać, więc dlaczego miałbym tego nie połączyć i nie pisać o bieganiu:)? Poza tym liczę na to, że za kilka lat będę miał dzięki swojemu blogowi naprawdę ciekawy pamiętnik.

3. Dlaczego biegasz?
Na ten temat można byłoby pewnie prowadzić oddzielny blog :-D Przede wszystkich jednak biegam dlatego, że lubię rywalizować, lubię biegać, przynosi mi to wiele korzyści psychicznych jak i fizycznych. Rozwijał nie będę, bo nie skończę odpowiadać na kolejne pytania ;-)

4. Od jak dawna biegasz?
Pewnie niemal od tego samego czasu od kiedy nauczyłem się chodzić :-) A tak na poważnie to w czasach szkolnych zdarzyło mi się kilka lat trenować bieganie – najpierw sprinty, później dystanse średnie. Po kilku latach przerwy powróciłem do regularnych treningów i mogę powiedzieć, że od grudnia 2013 znów jestem zapalonym biegaczem.

5. Co oprócz biegania lubisz robić w wolnym czasie?
Całą masę przeróżnych rzeczy! Lubię czytać, oglądać telewizję (głównie zawody sportowe), spędzać czas na wolnym powietrzu, uprawiać inne sporty, uwielbiam jeść, grać w gry planszowe, itd. – długo by wymieniać :-)

6. Czy wolisz biegać sam, czy w towarzystwie?
To zależy. Jeśli mam do wykonania konkretny trening (mam na myśli akcent), wcześniej zaplanowany, to o dziwo wolę biegać sam. A przynajmniej w 99% przypadków tego typu treningi biegam sam. Z drugiej strony, gdy mogę sobie po prostu pobiegać regeneracyjnie, to bardzo fajnie jest robić to w towarzystwie, a najfajniej w dobrym towarzystwie ;-) Tak więc sam czy nie sam – zależy to głównie od konkretnej sytuacji.

7. Twój największy biegowy sukces?
Mam nadzieję, że taki jeszcze przede mną :-) Jak dotąd za największy sukces uważam 5. miejsce w Halowych Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych w Spale w 2006 r, na 1000 m z czasem 2:35:41. Chciałbym jeszcze kiedyś poprawić ten wynik :-)

8. Twoje biegowe marzenie?
Jest ich cała masa! Chciałbym być Mistrzem Olimpijskim, Mistrzem Świata, Europy czy nawet Polski :-D A z takich bardziej realnych (chociaż wciąż bardzo odległych) marzeń – wynik poniżej 15 minut na 5 kilometrów na pewno dałby mi dużo radości i powodów do dumy.

9. Ulubiony dystans biegowy?
W tym momencie zdecydowanie „piątka”. Na 5 km można się porządnie zmęczyć, porządnie pościgać, a zawody nie zajmują pół dnia :-D Żałuję tylko, że w Polsce jest tak mało szybkich atestowanych biegów na tym dystansie.

10. Czy liczysz kilometry, które przebiegasz?
Szacunkowo – tak. Ale nie mam obsesji, że jeśli zrobię 9,90 km, to biegam kółko wokół bloku, żeby mieć pełną dychę. Magia liczb nie działa na mnie w aż tak wielkim stopniu.

11. Czy czytasz mojego bloga? ;P
Się wie! Czytam, lubię i polecam dalej ;-)

A na dokładkę dorzucam jeszcze jedno pytanie, na które Kuba odpowiedział przy okazji mojego artykułu dla Aktywnie Bardzo:

Dlaczego bierzesz udział w zawodach biegowych?
W zawodach biorę udział głównie ze względu na chęć poprawy swoich wyników. Chociaż jestem amatorem, najważniejszy jest dla mnie cel sportowy. Lubię rywalizować, chcę przekraczać kolejne bariery, bić własne rekordy i widzieć, że trening przynosi oczekiwane skutki. Co mi daje udział w zawodach? Przede wszystkim satysfakcję (jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli), informację, że trzeba coś zmienić, coś poprawić (kiedy nie wszystko idzie po mojej myśli), a także motywację do dalszych treningów i wyznaczania kolejnych celów (bez względu na wynik).

Więcej o Kubie i jego biegowych osiągnięciach na jego blogu: W nogi! czyli rzecz o bieganiu.
Zajrzyjcie, bo warto! 🙂 Na fejsiku też jest obecny 😉

Test odzieży i butów do biegania: koszulka adidas Supernova W, spodenki adistar 2 in 1 compression shorts oraz buty adistar boost w esm

Na wstępie przyznaję się szczerze, że do tego testu podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża. Dlaczego? Bo w moim odczuciu dobór butów do biegania to kwestia bardzo indywidualna i idę o zakład, że to co dla jednego będzie super komfortowe, innemu może kompletnie nie pasować. Postanowiłam jednak zmierzyć się z tym tematem. Oto efekty! 🙂

Możliwość przetestowania butów do biegania oraz stroju adidas otrzymałam od SKLEPBIEGOWY.COM. Bardzo się ucieszyłam, że to właśnie ten sklep złożył mi taką propozycję. Miałam przyjemność zamawiać w sklepie akcesoria do biegania i jestem naprawdę pod wrażeniem szybkości realizacji zamówienia, w ogóle sposobu jego obsługi. Szczerze polecam zakupy w tym właśnie sklepie – dziś zamawiasz, jutro/pojutrze odbierasz przesyłkę 🙂 Do tego dostaniesz maila z informacją na jakim etapie jest aktualnie realizacja Twojego zamówienia, więc możesz być spokojny o jego los.

Przesyłkę ze strojem adidas (koszulka adidas Supernova W #climacool*+ krótkie spodenki adistar 2 in 1 compression shorts #climalite*) i butami adistar boost w esm otrzymałam już 3 miesiące temu. Niestety, długo nie mogłam biegać w tym stroju, bo zima w tym roku może i była łagodna, ale za to trwała do maja 😉 A ja jestem strasznym zmarzluchem…

Szczęśliwie wreszcie się to zmieniło 🙂 Najdłużej na biegową premierę czekały spodenki, które po raz pierwszy ubrałam kilka dni temu!

fot. A. Jarosz
Niebieskie spodenki adistar 2 w 1 zabrałam na trening FMW runners na Agrykoli dedykowany biegaczom charytatywnym biorącym udział w akcji #BiegamDobrze. Biega się w nich dobrze 🙂

Buty poszły za to na pierwszy ogień testów, bo zimno było mi w nich najmniej straszne, gdy pogoda była taka, że o bieganiu w krótkich spodenkach i rękawku nie było mowy. Uznałam jednak, że zanim napiszę coś o nich, najpierw trochę w nich pobiegam – na różnych dystansach i w różnych warunkach, na różnym podłożu, treningowo i w zawodach. Przebiegłam w nich ok. 100 km, dokładnie nie liczyłam. Częściej używałam ich jednak na trasie zawodów. Takie moje „startówki” 😉 Jeśli chodzi o wygląd, to buty zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia. Piękny, energetyczny, kobiecy, fioletowo-różowy kolor, jeden z moich ulubionych.

fot. Andrzej Chęć

Koszulka zadebiutowała z przytupem. Przebiegłam w niej swój pierwszy półmaraton – 10. PZU Półmaraton Warszawski. Tak, wiem, że nie powinno się biegać w zawodach w odzieży zakładanej po raz pierwszy, ale koszulka ma ten sam piękny fioletowo-różowy kolor, co buty i nie mogłam się powstrzymać. Zresztą leżała idealnie, choć wolę trochę krótszy fason 🙂

Koszulka adidas Supernova W
Rodzaj odzieży: koszulka damska

Przeznaczenie: bieganie, ogólna aktywność fizyczna
Sezon: całoroczna
Kolor: odcień fioletu
Materiał: 95% poliester, 5% elastan
Cena: 149,99 zł (w SKLEPBIEGOWY.COM)
 

Według mnie jest po prostu świetna. Do tego idealnie wpasowała się w mój gust kolorystyczny. Jest leciutka, przewiewna, bardzo miła w dotyku. Jedyny mały minus tego, że materiał jest bardzo delikatny, to fakt, że troszkę ucierpiał od paska saszetki do biegania. Materiał ma jednak taką fakturę, że naprawdę nie rzuca się to w oczy.

fot. A. Jarosz
Drobne zaciągnięcia od paska saszetki do biegania.

Na pewno nie przeszkadza to tej koszulce być jedną z moich ulubionych koszulek do biegania! 🙂 Koszulka ma także elementy odblaskowe, co dla mnie, biegającej głównie późnymi wieczorami, jest dodatkowym atutem. Bezpieczeństwo przede wszystkim!:)

Miałam ją na sobie m.in. podczas każdego z trzech półmaratonów, w których startowałam:

10. PZU Półmaraton Warszawski
fot. J. Karasek
 
Koszulka zapewniła mi drugi oddech na rozgrzanym asfalcie! Wtedy jeszcze nie biegłam w butach adistar, bo nie miałam okazji w nich wcześniej pobiegać, a z butami wolałam nie ryzykować zakładając je po raz pierwszy na poważy dystans półmaratonu. Kolejne dwie połówki jednak udowodniły, że można było startować w nich w ciemno 😉 Przy okazji zapraszam do lektury relacji z mojego debiutu na połówce 🙂

1. PKO Półmaraton Sopot

 

fot. Maratomania
 
 Koszulka dodała mi koloru a buty energii do skoków 😉 Relacja: tutaj.

3. PKO Nocny Wrocław Półmaraton
fot. Uczestniczka półmaratonu, której niestety nie znam z imienia i nazwiska 😉
 
Koszulka niewątpliwie dodała mi uroku i wspaniale komponowała się z tiulową spódniczką i wianuszkiem kwiatków na głowie ;P Buty również sprawdziły się doskonale – mimo, że cały dzień spędziłam wcześniej na nogach (Wrocław taki piękny, trzeba było zwiedzać i skorzystać z krótkiego weekendowego pobytu jak najwięcej) i wieczorem zakładałam je na nieco spuchnięte stopy – do mety dotarłam bez szwanku…
 
…i wybiegałam cudnego krasnala 🙂 Relacja jeszcze jest w trakcie pisania, tylko coś się nie może napisać ;P
 

Spodenki do biegania adistar 2 in 1 compression shorts 
Rodzaj odzieży: spodenki damskie

Przeznaczenie: bieganie
Nogawka: zewnętrzne szorty – luźna, krótka, wewnętrzne spodenki – dopasowana, krótka
Kolor: zewnętrzne szorty – odcień niebieskiego, wewnętrzne spodenki – czarny
Materiał: 100% poliester
Cena: ok. 99 zł.

   Przód i tył
Ten model to jak wskazuje nazwa  2 w 1 – pod spodem są czarne dopasowane krótkie spodenki, sięgające do połowy uda, wierzchnia warstwa to trochę krótsze szorty (ja mam jasnoniebieskie) o luźnym kroju. Myślę, że to model idealny dla pań, które mają coś do zarzucenia swoim udom lub pupie 😉 
Spodenki mają rozwiązanie, które bardzo lubię – sznurek do zawiązania w pasie (od wewnętrznej strony). Moim zdaniem pozwala to na lepsze dopasowanie i pewność, że spodenki nie będą się zsuwać podczas biegu.
Spodenki mają też z prawej strony niedużą kieszonkę, zasuwaną na suwak. Może smartfon się tam nie zmieści, ale klucze czy inne drobiazgi z pewnością tak. Suwak zabezpieczy zawartość kieszonki przed zgubieniem w trakcie treningu. Ja co prawda biegałam do tej pory „na pusto”, bo zazwyczaj biegam z saszetką zapiętą w pasie lub pasem na bidon. Kieszonka znajduje się z boku spodenek, ale jest tak skonstruowana, że schowana do niej rzecz będzie się znajdować z tyłu (na pupie), więc myślę, że nie powinna przeszkadzać w trakcie biegania. Chusteczka do nosa na pewno;) 
Spodenki mają, podobnie jak koszulka, odblaskowe aplikacje, co na pewno zwiększa widoczność w trakcie wieczornego biegania.
Tak ogólna uwaga do strojów adidas – myślę że są dość duże. Ja mam koszulkę i spodenki w rozmiarze M, ale myślę, że spokojnie „zmieściłabym” się w rozmiarze S, choć zwykle noszę właśnie rozmiar M. Podobnie jest z oficjalną koszulką warszawskiej połówki, także tej firmy.
Buty adistar boost w esm
To teraz czas na buty. Dla wielu z Was będzie to najciekawsza część testu 😉 
 
Jak wiadomo, buty są najbardziej podstawowym (czy też wręcz najważniejszym) elementem wyposażenia biegacza. I wzbudzają wiele skrajnych emocji.

Wśród biegaczy znajdziemy fanów „kosmicznych” technologii, wszelkich „wodotrysków” i amortyzacji, jak i tych opowiadających się za minimalizmem, czy wręcz biegających boso. Jedni lubią buty miękkie, inni twarde (i obstawiam, że ten sam model ktoś zakwalifikowałby jako twarde, a inny „ktoś” jako miękki). Uważam, że komfort użytkowania butów jest bardzo subiektywnym odczuciem. Jak wspomniałam na wstępie, to samo rozwiązanie dla jednego biegacza będzie idealne, u drugiego nie wywoła zachwytu. Każdy ma przecież inną budowę stóp (szerokość, wysokość podbicia), inny styl biegania, sposób stawiania stóp. Słyszeliście coś na pewno o pronacji, supinacji, bieganiu z pięty i lądowaniu na śródstopiu. Niejednokrotnie widziałam też biegaczy biegających na palcach. Swoją drogą nie wiem, jak oni to robią…;) Wiem też, że nawet najlepsze buty (wciąż nie jestem pewna co to znaczy „najlepsze”, za biegacza nie pobiegną. Gdyby było inaczej, to mając te same buty co Usain Bolt, biegając w nich osiągalibyśmy czasy podobne do niego. Tak dobrze nie jest 😉 Przypominam że Bolt jest m.in. wielokrotnym mistrzem świata w biegu na 100 m i 200 m. Nie będę wymieniać wszystkich jego tytułów. Zresztą postać Usaina (nie tylko w świetle ostatnich wydarzeń) z pewnością zasługuje na odrębny wpis:) Zainteresowanych tematyką jego sukcesów odsyłam więc do „wujka” Google a ja skupię się na butach do biegania 😉

Myślę, że buty do biegania po prostu muszą być wygodne. I to od razu, jeszcze w czasie mierzenia w sklepie. Jeśli coś nam na tym etapie nie pasuje, to nie sądzę, żeby to się ułożyło później w trakcie biegania. Zresztą kupując buty, które często kosztują kilkaset złotych, po prostu nie ryzykowałabym wyrzucenia tych pieniędzy w przysłowiowe błoto. Trzeba pamiętać, że w trakcie biegania stopa trochę puchnie, rozpłaszcza się (staje się jakby dłuższa) musimy więc mieć odpowiedni luz w palcach (kilka mm przed dużym palcem lub może raczej najdłuższym palcem – w moim przypadku drugi palec u lewej stopy jest troszkę dłuższy niż duży). Za ciasny but będzie powodował obtarcia lub schodzenie paznokci. Nie mogą być jednak za luźne, bo także będą obcierać. Zwykle dobre są buty o numer większe, niż te w których chodzimy na co dzień. Dobrym pomysłem jest też kupowanie butów po południu lub wieczorem, kiedy stopa jest już nieco „rozpłaszczona” po całym dniu. Buty adidas, które otrzymałam mają rozmiar 39 1/3, zazwyczaj noszę buty 38.
 
Po ostatnim bieganiu na Agrykoli, kiedy było naprawdę ciepło (przebiegłam w nich wtedy ok. 5,5 km) miałam wrażenie że jeszcze trochę i mogłyby mnie zacząć obcierać w okolicy kostki. Choć jeśli chodzi o komfort biegania, to uważam, że na jego wpływ mają nie tylko same buty, ale i skarpetki. Może to one nie były odpowiednie na upalną pogodę… Widzicie więc, że różne czynniki mogą mieć wpływ na odbiór butów. Na pewno dobrze jest mierzyć buty w skarpetkach, w których będziecie biegać.
 
fot. Andrzej Chęć
 
Zaznaczam więc, że to co tu za chwilę przeczytacie będzie moimi subiektywnymi odczuciami, które nie muszą się wcale pokrywać z Waszymi. Prowadząc bloga spotkałam się już z pytaniami o moje buty do biegania: „Jak się w nich biega?” Zawsze odpowiadam, że MI się w nich biega dobrze. Spotkałam się także z krytyczną oceną butów, w których biegam a która zupełnie nie pokrywa się z moimi odczuciami.
 
To, co na temat tego modelu mówi producent.
 
Rodzaj obuwia: treningowe
Przeznaczenie: dla stopy neutralnej i pronującej
Sezon: wiosna, lato, jesień
Kolor: odcień fioletu
Materiał cholewki: syntetyk, techfit
Podeszwa środkowa: BOOST™ 75%, Eva 25%, Torsion
Podeszwa zewnętrzna: Formotion, Continental
Waga: 315 g (42,5 EU)
 
 



To, co widać na pierwszy rzut oka.
Tak jak wspomniałam – buty wizualnie bardzo mi się podobają. W oczy rzuca się doskonała jakość wykonania. Wszystkie elementy buta są do siebie świetnie dopasowane. Nie ma żadnych odstających nitek, czy niedoklejonych lub pobrudzonych klejem powierzchni.
 
 
fot. Andrzej Chęć
Zadbano o detale. Płaskie, miękkie i elastyczne sznurowadła, dobrze się zaciskają.
 
fot. Andrzej Chęć
Usztywniany, ale bardzo elastyczny czubek butów, dopasowujący się do stopy. To pierwszy model butów z tego typu rozwiązaniem, w którym biegałam.
   
 
 
fot. Andrzej Chęć
Cholewka wykonana jest z przewiewnej tkaniny. W przedniej części (nad palcami) zrobiono ją z dwóch warstw elastycznej, sprężystej siateczki, każda ma inny kształt otworów wentylacyjnych. But ma tradycyjny sposób wiązania – na sznurowadła (w butach do biegania można też spotkać rzepy, czy systemy opatentowane przez producentów, np. quick lace marki Salomon). But posiada pięć dziurek na sznurowadła + szóstą do robienia pętelki dla pewniejszego mocowania stopy w bucie (sznurówki się wtedy nie rozluźniają, ten sposób wiązania zapobiega otarciom pięt). Przy okazji, gdybyście nie wiedzieli jak wiąże but z wykorzystaniem tej dodatkowej dziurki, to polecam Waszej uwadze ten filmik:
 
Jak wiązać buty do biegania?
 
Zapiętek jest usztywniony plastikowym „szkieletem”. Środek stopy jest wzmocniony też trzema gumowymi paskami, które stanowią jednocześnie znak firmowy marki adidas.
 
fot. Andrzej Chęć
Dość gruba, kilkuwarstwowa podeszwa pod piętą, będąca jakby oddzielną częścią od pozostałej raczej jednolitej podeszwy środkowej. Producent nazywa to systemem Formotion – systemem ruchomej podeszwy środkowej w tylnej części buta. Działa to na zasadzie dwóch ocierających się o siebie (jedna o drugą) płytek, połączonych ze sobą gumowymi elementami dla regulacji zakresu ruchu tychże płytek. Ta gruba pięta sprawia, że buty mogą się wydawać ciężkie, ale takie nie są.
  
 
fot. Andrzej Chęć
Podeszwa środkowa jest wykonana z materiału przywodzącego na myśl styropian 😉 Wierzcie mi jednak, że ze styropianem ma niewiele wspólnego. To materiał amortyzujący, opracowany we współpracy z firmą BASF. Wedle zapewnień marki adidas, unikalna struktura materiału BOOST™ pozwala wytworzyć jeszcze więcej energii podczas każdego odbicia od podłoża. I coś w tym jest!
 
 
 
 
fot. Andrzej Chęć
Podeszwa zewnętrzna została wykonana we współpracy ze specjalistą w dziedzinie ogumienia – firmą Continental.
 
fot. Andrzej Chęć
 
fot. A. Jarosz
Buty są „miCoach compatibile”, co oznacza że wewnątrz buta, pod wkładką, posiadają specjalną „kieszonkę” na urządzenie adidas miCoach, np. Bluetooth Smart Compatible Speed_Cell, które zbiera dane dotyczące osiągów sportowych i mierzy średnią i maksymalną prędkość, odległość oraz czas. Oczywiście, dla tych co nie używają takiego urządzenia, but jest wyposażony w specjalną zaślepkę. Nie trzeba się martwić o dziurę w podeszwie 😉
 
Bluetooth Smart Compatible Speed_Cell
   
Wrażenia podczas biegania
Buty od pierwszego założenia były bardzo wygodne, bardzo dobrze dopasowane. Już w trakcie chodzenia po mieszkaniu czułam, jakbym miała pod stopami małe sprężynki. Sprężystość to chyba ich główna cecha. Biegałam w tych butach na różnym podłożu – po asfalcie, po chodniku, po lesie. Po suchej i mokrej nawierzchni. I za każdym razem czułam tę dodatkową moc, która jakby wracała do mnie po odbiciu.
 
Pamiętam, że gdy w biegu OSHEE na 10 km podczas Orlen Warsaw Marathon czekałam na start przejechałam dla testu stopą po wilgotnym po niedużym deszczu asfalcie (do tego czasu biegałam tylko po suchej nawierzchni) i stopa mi odjechała  jakbym miała w podeszwie mini-rolki. Zaskoczyło mnie to i zaczęłam się obawiać, że będzie to stanowiło problem w trakcie biegu po mokrej nawierzchni. Niepotrzebnie. Ani razu, nawet na zbiegu Tamką, nie poczułam się niepewnie stawiając stopę na mokrym asfalcie. W tym biegu po raz pierwszy złamałam godzinę na dystansie 10 km. Nie jest to wyłączna zasługa butów, w końcu ja na pewno bardziej się zmęczyłam w trakcie biegu i po coś trenuję regularnie;), ale na pewno lekkość kroku ułatwiła nieodpuszczanie tempa.
 
fot. Adam Chęć
Ja i moje buty tuż przed startem w Biegu OSHEE OWM 2015…

fot. Autorka nieznana
…i  tuż po 😉 Tylko takie zdjęcie „z medalem” mam z finiszu. Ale nogi to przecież najważniejszy bohater tego dnia 😉

 

Gdy biegnę w tych butach, czuję jakby dodatkowe wspomaganie. Im szybciej się biegnie i mocniej wybija, tym jakby więcej energii wraca z podłoża. Jest tak jak obiecuje producent: „połączenie wygody i zastrzyku energii, gwarantuje niesamowite doświadczenie podczas biegania”. 
 
Jedyna niemiła przygoda związana z tymi butami spotkała mnie także podczas wspomnianej wyżej „dychy”. Na mojej prawej stopie, na środku, pojawił się na niej piękny pęcherz. Ponoć z pęcherzami jest tak, że nigdy nie wiadomo kiedy się przytrafią. Mi się zrobił jak do tej pory tylko ten jeden raz. Obstawiam więc, że zawiniły tu trochę skarpetki. Dopasowane, ale zwykłe, bawełniane, nie funkcyjne (przetestowane co prawda wcześniej na 5 km) w połączeniu z wodą na trasie… Buty wodoodporne nie są i trochę wody dostało się do środka w trakcie biegu po mokrej trasie.

 
fot. A. Jarosz
Cena życiówki 😉
 
Za to mój dłuższy drugi paluszek w lewej stopie, który już dwa razy w trakcie mojej trwającej ponad rok przygody z bieganiem stracił paznokieć, nie ucierpiał w tych butach ani razu 😉
 
Buty adidas adistar boost w esm to moje pierwsze tzw. markowe buty do biegania. Tak jak wspomniałam wyżej, buty zostały wykonane bardzo starannie, dokładnie. Dopracowany jest każdy detal, żaden element designu nie znalazł się tu przypadkowo. Gołym okiem widać że w butach zastosowano materiały bardzo wysokiej jakości, bardzo dobrze dopasowujące się do stopy. Biega mi się w nich wygodnie i jakby z dodatkowym wspomaganiem. Kiedy już zużyję swoje wszystkie buty do biegania i będę poszukiwać nowych, to z pewnością rozważę zakup butów z serii boost. Tylko tych butów nie da się raczej szybko zużyć, bo na razie poza lekkim przybrudzeniem nie noszą śladów użytkowania 🙂
 
 fot. A. Jarosz
  
Aktualnie model ten w SKLEPBIEGOWY.COM kosztuje 529,99 zł.
 
Jeszcze raz dziękuję za możliwość testowania stroju i butów, tym bardziej, że testy wypadły pozytywnie 🙂
 
* Rozwiązania sosowane w odzieży i butach adidas (opisy ze strony sklepbiegowy.com):
ClimaCool – system wentylacji stosowany w butach i odzieży Adidas, zapewniający uczucie komfortu i chłodu podczas ćwiczeń. Odzież ClimaCool uszyta jest ze specjalnie zaprojektowanych, precyzyjnie i często bezszwowo połączonych tkanin 3D, o strukturze siateczki różnej gęstości, z domieszką srebra, które aktywnie odprowadzają ciepło i pot z powierzchni skóry. Pozwala to m.in. zabezpieczyć ciało przed przegrzaniem w wysokich temperaturach.
ClimaLite – tkanina w 100% syntetyczna, wchłania pot z powierzchni skóry i odprowadza go do jej zewnętrznej warstwy, aby szybciej wyparował.
Torsion – system, który wspiera stopę w jej naturalnych ruchach skrętnych i pomaga w odpowiednim dopasowaniu buta do podłoża oraz zapewnia odpowiednie wsparcie dla śródstopia.
Profilowana pianka Eva – system stosowany w podeszwie obuwia, w części bezpośrednio przylegającej do stopy. Gwarantuje wygodę i dopasowanie do anatomicznego kształtu stopy podczas biegania.
Formotion (odzież) – system stosowany w ubraniach adidas, które stają się jednością ze sportowcem w czasie wysiłku, wspomagając naturalne i płynne ruchy. Ten kompleksowy system wspomagania ciała wyznacza nowe standardy komfortu, dopasowania i kontroli ruchu.
BOOST™ – oddaje więcej energii, niż jakikolwiek inny materiał amortyzujący, wykorzystywany w butach do biegania. To połączenie wygody i zastrzyku energii, gwarantuje niesamowite doświadczenie podczas biegania. Niesamowita energia, lepsza amortyzacja, optymalne dopasowanie i niezależność temperatury – tak w skrócie można opisać Energy Boost – nowe buty adidas, które zapewniają większy zwrot energii niż jakiekolwiek inne buty biegowe. Załóż je i zostań jeszcze lepszym biegaczem! Podstawową innowacją jest BOOST™ – rewolucyjny materiał amortyzujący. Stoi za nim partner adidas – BASF, wiodąca światowa firma chemiczna, która na podstawie procesu innowacyjnego opracowała specjalny system. Jego główną koncepcją jest podzielenie materiału ze stałych granulek (TPU) na tysiące małych kapsułek zbierających i oddających energię umieszczonych w podeszwie. Dzięki swojej unikalnej strukturze pozwalają one wytworzyć jeszcze więcej energii podczas każdego odbicia od podłoża. Testy przeprowadzone przez adidas Innovation
Team pokazują, że wytrzymałe materiały zastosowane w butach Energy Boost zapewniają największy zwrot energii spośród wszystkich dostępnych butów do biegania.
   

#BiegamDobrze – Ty też możesz!:)

Razem z Mileną z www.withaSMile.pl nakręciłyśmy filmik, który przybliża ideę akcji #BiegamDobrze.
 

 

#BiegamDobrze
 

Zachęcamy każdego do podzielenia się 10 zł (lub więcej ;)) z podopiecznymi Fundacji „Dzieci Niczyje” i „Synapsis”, dla których zbieramy pieniądze.

Zbieramy na 37. PZU Maraton Warszawski.
Dla Mileny będzie to już drugi maraton (drugi z SM i drugi w tym roku), dla mnie debiut na królewskim dystansie.
Wspierając nas, wspieracie dzieciaki z Fundacji Synapsis i Dzieci Niczyje, a także młodych sportowców, stypendystów Fundacji „Maraton Warszawski”.

Podziel się 10 zł w szczytnym celu!
🙂
Link do zbiórki Mileny: https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/555
Link do zbiórki Ani: https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/221

Więcej o nas na: www.withaSMile.pl i na: ZabiegAnna.pl

Dziękujemy za każde wsparcie!:)

PS. Podaj dalej, tak też pomagasz!

Pink power!

 
PS. Więcej na ten temat napisałam tu: link.

Refleksja biegacza: #BiegamDobrze tylko… wolno :)

Wczoraj uczestniczyłam w treningu FMW runners*. Po raz pierwszy. Trudno mi się wyrwać na zorganizowany trening oddalony od domu, dlatego do tej pory nie miałam okazji brać udziału w tym projekcie. Jednak wczorajszy trening był wyjątkowy, bo zaproszeni zostali szczególnie biegacze, którzy biorą udział w akcji #BiegamDobrze towarzyszącej 37. Maratonowi Waszawskiemu. Nie mogło więc i mnie zabraknąć 🙂

 

Z trudem, ale dotarłam punktualnie na miejsce :)
 
Teraz, już po treningu, stwierdzam, że #BiegamDobrze tylko… wolno ;P
Zaliczyłam 9 podbiegów Agrykolą (3 długie, 3 średnie i 3 krótkie) + rozgrzewkę, w tempie zbliżonym bardziej do mojego biegania w zawodach na 10 km, niż do tego z treningów 😉 Poza tym utwierdziłam się w przekonaniu, że z koordynacją ruchów to u mnie mocno średnio, o rozciąganiu to już może nawet nie powinnam wspominać… 😉
To był fajny, mocny trening. Miło było popatrzeć na innych silnych biegaczy na podbiegach. Było kogo podziwiać! Między innymi Veganowego Pana Banana – tym razem incognito, bo bez bananowego stroju 😉 Nie ukrywam, że dla mnie wlokącej się praktycznie na końcu, było to też trochę deprymujące, ale dzisiaj działa bardziej motywująco 😉
Zabrakło mi tylko tego, na co liczyłam jadąc na trening – poczucia wspólnoty z innymi biegaczami charytatywnymi. Myślałam, że będzie można się dowiedzieć kto dla jakiej fundacji biegnie, poznać osoby pracujące w fundacjach które wspieramy… Zabrakło kogoś kto poprowadziłby to spotkanie, nie tylko pod względem sportowym. Pech chciał, że Marek Tronina z Miesięcznika „Bieganie” nie dojechał, może to dlatego? Jakoś tak wszystko odbyło się anonimowo 🙁  Może inni brali już udział we wcześniejszych treningach, przyszli ze „swoim towarzystwem”… Ja byłam sama (Milenę With a SMile, z którą się umawiałam niestety zatrzymały obowiązki w pracy) i jakoś nie do końca potrafiłam się tam odnaleźć… Ale dość marudzenia! Jestem pod ogromnym wrażeniem formy Julita Kotecka – złap dystans! 🙂 Bo Bartka Olszewskiego warszawskibiegacz.pl​ to już miałam kilka razy okazję podziwiać na żywo wcześniej, np. w biegu Szybko po Woli​ – kiedy ja kończyłam 1 pętlę, on już kończył 2 😉
W najbliższym czasie będzie trudno, ale myślę, że przed wrześniowym maratonem jeszcze się wybiorę na trening FMW runners, może tym razem dla odmiany w innej lokalizacji. 🙂 

Cóż, dużo pracy przede mną! Chyba za rzadko wychodzę ze swojej strefy komfortu na treningach… Tylko z drugiej strony, czy muszę?;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich biegaczy charytatywnych! 🙂
 
#BiegamDobrze tylko wolno 😉
 
*FMW Runners to społeczność biegowa, która powstała z inicjatywy Fundacji „Maraton Warszawski”, przy okazji treningów do 10. PZU Półmaratonu Warszawskiego. To miejsce dla ludzi, którzy czerpią radość z biegania, są otwarci na nowe znajomości i chętni do pokonywania kolejnych dystansów. To także możliwość udziału we wspólnych, zorganizowanych treningach. Spotkania FMW Runners są bezpłatne i odbywają się zawsze o 18:00 w trzech warszawskich lokalizacjach: Stadion Narodowy (poniedziałki), Agrykola (środy) i Kabaty (piątki). Więcej informacji: tutaj.
 
I jeszcze mała fotorelacja z wczorajszego treningu FMW runners.
 
 Prowadzący trening – Julita Kotecka i Bartosz Olszewski warszawskibiegacz.pl

 Jak się biegnie na końcu to chociaż ma się widok na wszystko 😉
 
Były i konkursy – tu: żabi wyścig 😉

#BiegamDobrze
 
#FMWrunners #treningbiegowy #biegamipomagam #refleksjabiegacza  

Duathlon: Pierwszy trening rowerowo-biegowy za mną

We wtorek wieczorem zrobiłam sobie małą symulację zawodów Duathlon Maków Mazowiecki. Nie wiem, czy to na pewno był dobry pomysł przed środowym treningiem #BiegamDobrze FMW runners ;), ale skoro trafiła się okazja to szkoda było jej nie wykorzystać.

Symulacja była niepełna oczywiście, ale wybrałam się na rower i przejechałam 22 km a potem postanowiłam że skoro już pojechałam w butach do biegania, to jeszcze sobie zrobię kółeczko biegiem po osiedlu, żeby przetrenować co mnie czeka we wrześniu… Zeszło mi się z tym rowerem dłużej niż myślałam, więc miałam już mało czasu (w końcu obowiązki w domu czekały, jakoś same się nie chcą robić;)) i wybiegalam tylko 1,5 km, ale nawet ten krótki odcinek dał mi już pewne wyobrażenie o bieganiu po jeździe rowerem 😉 Śmieszne uczucie trochę drewnianych nóg, które do końca nie chcą się słuchać 😉
Mój nowy rower praktycznie sam jedzie, więc  jak we wrześniu nie będę mieć przerw na stanie na czerwonym świetle (masakra z tymi światłami, muszę jakąś inną trasę obmyślić) i robienie zdjęć (zachód słońca był taki piękny, że nie mogłam się powstrzymać), to w limicie czasowym powinnam się zmieścić 😉
Fajnie tak było sobie w biegowej koszulce Biegnij Warszawo rowerem pojeździć po trasie, która częściowo pokrywa się z tymi, ktore znam z różnych biegów, chociażby Biegu Wisły 🙂
 

Pomoc Mierzona Kilometrami: #PodajDalejPMK

W sobotę 20 czerwca rozpoczęła się tegoroczna akcja Pomoc Mierzona Kilometrami. Już po raz trzeci cała Polska połączy się w aktywności sportowej, by pomóc niepełnosprawnym dzieciom. Oczywiście, do #PMK włączyłam się i ja, na początek dorzucając swoje 21,0975 km z 3. Nocnego Wrocław Półmaratonu 🙂

 
źródło: www.kilometrami.pl

W akcji Pomoc Mierzona Kilometrami może wziąć udział każdy, kto chce to zrobić i ma telefon z GPS-em.

Wystarczy pobrać bezpłatną aplikację Endomondo i włączać ją za każdym razem, gdy chodzimy, biegamy, jeździmy na rowerze lub na rolkach. Kilometry mogą zbierać także osoby jeżdżące na wózkach inwalidzkich. Endomondo można włączać również podczas zwykłych codziennych zajęć: spaceru z psem, kiedy idziemy na przystanek autobusowy lub po zakupy. Aplikacja zliczy przebyty dystans i dołączy go do wspólnej puli kilometrów zebranych przez wszystkich uczestników, które zostaną przeliczone na złotówki. W ten sposób – wzorem poprzednich lat – możemy przez całe lato zebrać nawet milion złotych, które T-Mobile przekaże Fundacji TVN „Nie jesteś sam” na pomoc niepełnosprawnym dzieciom.

Trzecia edycja akcji Pomoc Mierzona Kilometrami będzie trwać od 20 czerwca do 27 września 2015 r. Podzielona będzie na 8 dwutygodniowych etapów, w czasie których uczestnicy będą mieli za zadanie zebranie określonej liczby kilometrów. Sukces każdego etapu powiększy pulę pieniędzy, a wyniki będzie można na bieżąco śledzić na naszym liczniku na stronie głównej akcji www.kilometrami.pl. Tak jak w poprzednich edycjach, będą miały miejsce także weekendowe sportowe imprezy Pomocy Mierzonej Kilometrami w kilku miastach na Wybrzeżu (kalendarz imprez na stronie www.kilometrami.pl).

Jak co roku, teraz także akcję wspierają gwiazdy oraz znani i lubiani sportowcy, m.in. Joanna Jabłczyńska, Beata Sadowska, Maja Włoszczowska czy Robert Korzeniowski.

Motywem przewodnim tegorocznej akcji jest hasło: „Podaj dalej!”. W ten sposób T-Mobile pragnie zachęcić do udziału w akcji jeszcze więcej osób. Zaprasza reprezentantów firm w całej Polsce oraz internautów, kierując do nich specjalną formułę #PodajDalejPMK na Facebooku.

Szczegóły akcji Pomoc Mierzona Kilometrami można śledzić na www.kilometrami.pl, na Facebooku: www.facebook.com/PomocMierzonaKilometrami, w serwisie Onet.pl, w programach Dzień dobry TVN i Projekt Plaża TVN oraz w radiu RMF FM.

Organizatorem akcji jest firma T-Mobile, partnerami są: Telewizja TVN, Radio RMF FM, Grupa Onet, Endomondo oraz Sony.

Więcej informacji znajdziecie na stronie akcji: link

Źródło: www.kilometrami.pl

Kilometry można zbierać indywidualnie w ramach rywalizacji Pomoc Mierzona Kilometrami lub drużynowo Drużyny dla akcji Pomoc Mierzona Kilometrami. Zachęcam żebyś w ramach tej drugiej rywalizacji dołączył do ZabiegAnnej Drużyny 🙂
https://www.endomondo.com/teams/23339444

Razem będzie łatwiej się motywować i pokonywać kolejne kilometry dla Dzieciaków:) Pokażmy, że biegacze mają moc! #PMK Podaj dalej!