Umarł blog, niech żyje blog (?)

Czyli o tym gdzie byłam, gdy mnie nie było…

Hmm… Jak widać aktualizacja była już daaawno temu. Aktualnie nie biegam i wyglądam jakbym nigdy nie biegała. Wyglądam, jak ta dawna Ania z lewej. Niestety…

Po powrocie  z urlopu wychowawczego do pracy (październik 2015) coraz trudniej było mi utrzymać biegowy reżim treningowy. Tak, wiem – wymówki, wymówki, wymówki… Ciężko rano wstać, po pracy ważniejsze dzieci i dom a wieczorem najłatwiej zalec na kanapie przed telewizorem… 

W 2016 jeszcze trochę biegałam, brałam udział w zawodach. Nawet próbowałam coś tu napisać (znalezione w roboczych):

Między ciszą a ciszą…
…czyli o tym, gdzie byłam, gdy mnie tu nie było.
Tak, tak – od listopada 2015 nie napisałam ani jednego wpisu na blogu! Marność nad marnościami. Nie o takie lepsze mi chodziło 😉

Regularność biegowa odeszła w zapomnienie. Dobrze, że choć wpisów na blogu nie było, to trochę km jednak udało mi się w tym czasie wybiegać 😉 Co prawda, regularność biegania sprzed biegu maratońskiego poszła w zapomnienie, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma 😉

Powrót do pracy wybił mnie z treningowego rytmu na dłuuugo. Stałam się mistrzynią wymówek, choć muszę przyznać, że zdrowie też średnio dopisywało… A to bolący kręgosłup, a to przedłużające się przeziębienia… Zima była łagodna, jednak wciąż „coś” stawało mi na drodze i nie udało się jej solidnie przepracować. Mimo, że w ramach motywacji zapisałam się na Orlen Warsaw Marathon, to za dwa tygodnie nie wystartuję na królewskim dystansie. Może jesienią… Na razie wszystkie ambitne plany odkładam na potem (ale nie na nigdy!). Przecież nie muszę wszystkich biegowych marzeń spełnić w jednym roku 😉

Ostatecznie doszłam do wniosku, że jedyną dla mnie szansą na wyjście z biegowego impasu będzie bieganie rano przed pracą (a ja tak lubię biegać nocą!).

Kilka razy udało mi się nawet wcielić ten plan w życie. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny i coraz cieplejszymi i dłuższymi dniami będzie mi łatwiej się przestawić (czyt. wstawać z łóżka ;)). Do tej pory biegałam wieczorami i bieganie rano mnie bardziej męczy. Przyznaję jednak, że te chwile, kiedy świat dopiero budzi się do życia, mają w sobie coś magicznego… Widok nieba o wschodzie słońca także jest niezłym bonusem, dlatego będę dalej próbować polubić bieganie o poranku. Ta pora wydaje się być optymalna i bezkolizyjna dla spraw rodzinno-domowych.

18.04.2016 r.

Poza ustaleniem optymalnej pory na aktywność, wiele więcej się nie działo 😉 Poniżej wstawiam kilka fotek z 2016.

Policz się z cukrzycą – styczeń 2016
11. PZU Półmaraton Warszawski – 03.04.2016 – #BiegamDobrze po raz drugi

 Wieliszewski Crossing 2016 – Zima

 Wieliszewski Crossing 2016 – Wiosna
 Wieliszewski Crossing 2016 – Lato

 26. Bieg Konstytucji 3 Maja

Bieg PAST-y i 26. Powstania Warszawskiego
Samsung Irena Women’s Run – wrzesień 2016

Wieliszewski Crossing 2016 – Jesień

W 2017 były już tylko okolicznościowe zrywy rzędu 5 km „w pięknych okolicznościach przyrody”. Chociaż ukończyłam też jeden półmaraton (warszawski). Tak z marszu – i częściowo (ale tylko na podbiegach;)) też marszem… Bo przecież „Biegam Dobrze„.

12. Półmaraton Warszawski – #BiegamDobrze po raz trzeci

Wieliszewski Crossing 2017 – Wiosna

Bieg Konstytucji 3 Maja 2017

 5 km (lub coś koło tego) nad morzem – lipiec 2017

 11.11.2017 Bieg Niepodległości w Warszawie – mój ostatni udział w zawodach.

Blog – ten tutaj – umarł całkiem [czyt. ja go uśmierciłam], a przecież tak bardzo lubię pisać… Znaki życia dawałam tylko na FB i IG.
W lutym 2018, kiedy w końcu postanowiłam się ogarnąć (bo waga niebezpiecznie zbliżyła się do tej starej, tej z okresu zanim w ogóle zaczęłam biegać), neurolog oznajmił mi że bieganie nie jest dla mnie, osoby chorującej na Hashimoto, najlepszym sportem… Ani bieganie, ani fitness, powinnam wybrać raczej pilates, jogę… 
Próbowałam. Przecież jestem dumną posiadaczką karty Multisport, a jakże! Ale od posiadania do korzystania droga kręta, wyboista i jeszcze pod górę… Zawsze było „coś”, jakiś rozpraszacz, wymówka… Zwał, jak zwał.

 „Klucz do sukcesu” okazał się jedynie… kluczem do szafki w fitness klubie

Potem jeszcze doszły problemy z kręgosłupem. W maju wysiadł mi odcinek lędźwiowy – nie można bezkarnie siedzieć po kilka godzin za biurkiem przed ekranem komputera, wysiadywać nadgodzin w pracy. Organizm w końcu upomni się o swoje, o należną mu uwagę i troskę. To już całkiem skomplikowało kwestię powrotu do biegania.
Ale przecież ja i tak zawsze jestem w biegu – ciągle gdzieś ganiam, łapię kilka srok za ogon… W głowie toczy się nieustanna gonitwa myśli – podobno Hashimoto tak działa. Szczerze – sama już nie wiem, może po prostu taka już jestem… Zakręcona, zabiegana… ZabiegAnna po prostu 😉
Na razie bieganie zamieniłam na rower i maszerowanie. No i rehabilitację. Próbuję naprawić to co zepsułam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła biegać. W końcu kilka biegowych marzeń pozostaje niezrealizowanych… Jak choćby start w triathlonie. Na razie tylko sztafetę udało się zrobić. Nawet dwie (w 2016), z czego jedną w ukochanej Gdyni (podczas Enea Ironman 70.3 powered by Herbalife). Zawsze coś 😉

GIT Piaseczno i IRONMAN 70.3 Gdynia – sztefeta triathlonowa (2016)

Dobrze, że rower daje mi to samo poczucie wolności. Bo to jest dla mnie główna motywacja do tego, żeby się ruszać. Czasami po prostu muszę uciec. Od problemów, od otaczającego świata… Uciec i uspokoić ten codzienny kołowrotek myśli.

 Rower to wolność. Tak samo jak bieganie dobrze robi na głowę. Najlepiej w kasku oczywiście.
Teraz rozpoczynam projekt „down size me” – bo jednak lepiej się czuję w rozmiarze S niż L. Skoro tak – to trzeba zacisnąć zęby i przestać użalać się nad sobą, czy szukać wymówek. Wiem, że tak jest. Znam to – przecież już raz to przerabiałam. Zobaczymy dokąd tym razem zaprowadzą mnie zabiegane ścieżki życia. Wierzę, że do czegoś dobrego…

Edit: To zdjęcia z Ecco Walkathon 2017. Zdjęcia dodane już po publikacji wpisu, bo to z napisem META pasowało mi jako ilustracja na koniec tego wpisu, ale to z balonikiem jest fajniejsze ;P 

#BiegamDobrze po raz drugi

11.11 o godz. 12:00 ruszyły zapisy na 11. PZU Półmaraton Warszawski, który odbędzie się 03.04.2016 r. Podczas jubileuszowej, 10. edycji tego biegu debiutowałam na dystansie półmaratonu. Gdy tylko dowiedziałam się że zapisom na „połówkę” towarzyszyć będzie akcja #BiegamDobrze, w której wzięłam udział startując po raz pierwszy w maratonie, wiedziałam, że wezmę w niej ponownie udział. Z niecierpliwością czekałam na dzień zapisów. I kiedy wreszcie nadszedł, nie wahałam się ani chwili i założyłam profil zbiórki na rzecz Fundacji „Dzieci Niczyje”.

Mój cel
Za pierwszym razem uzbierałam 350 zł. Teraz chciałabym podwoić tę kwotę. Lubię stawiać sobie wyzwania i dlatego powalczę o okrągły 1000 zł. Mam czas do 15 lutego 2016.

Jak możesz pomóc?
Wesprzyj proszę moją zbiórkę na rzecz Fundacji „Dzieci Niczyje”.
Liczy się każda, nawet najmniejsza kwota. „Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”. Razem możemy więcej! Razem mamy wielką moc! 

Link do zbiórki: https://rejestracja.maratonwarszawski.com/pl/charity/726 

Wierzę, że razem możemy zrobić coś dobrego. Pomóżmy tym, którzy najbardziej potrzebują naszej pomocy – dzieciom, które doświadczają przemocy i które są tak bardzo bezbronne!

Przyłącz się do mnie i przekonaj się, że POMAGANIE JEST FAJNE! Z góry dziękuję! 🙂

Co daję od siebie?
Zaangażowanie, czas i wiarę, że się uda. Na dobry początek zbiórki wpłacam kwotę, jaką musiałabym dzisiaj wpłacić, żeby wystartować w półmaratonie wybierając tradycyjny sposób zapisu. Jeśli uda mi się zebrać chociaż minimalną kwotę, pobiegnę w kolorowym przebraniu. Na maratonie taki strój dodawał mi skrzydeł i wywoływał uśmiech na
niejednej twarzy biegacza i kibica. Ponieśmy razem dalej dobrą energię!
🙂

Mój strój w debiucie na królewskim dystansie. Moc koloru! 🙂
Ty też możesz Biegać Dobrze
Jeśli myślisz o starcie w półmaratonie, to gorąco namawiam Cię do wzięcia udziału w akcji #BiegamDobrze. Podejmij podwójne wyzwanie: ukończenia dystansu i zebrania kwoty na rzecz organizacji charytatywnej. Podpowiedzi jak zbierać pieniądze znajdziesz w filmiku. Bardzo cenne, bo od biegaczy, którzy wzięli udział w pierwszej edycji tej wspaniałej akcji. Sama też się w nim udzielam 😉 Nie wstydź się i działaj! Powodzenia!
 

O działalności Fundacji „Dzieci Niczyje”

 
Fundacja Dzieci Niczyje istnieje po to, aby zapewnić każdemu dziecku
bezpieczne dzieciństwo. Chronimy dzieci przed krzywdzeniem i pomagamy
tym, które doświadczyły przemocy.
Realizując naszą misję:

  • Uczymy dorosłych, jak traktować dzieci, żeby ich nie krzywdzić
  • Pokazujemy im, jak reagować, gdy podejrzewają, że dziecku dzieje się krzywda
  • Uczymy dzieci, jak mogą uniknąć przemocy i wykorzystywania
  • Oferujemy krzywdzonym dzieciom i ich opiekunom pomoc psychologiczną i prawną
  • Wpływamy na polskie prawo, by jak najlepiej chroniło interes dziecka

Więcej przeczytasz tutaj: http://fdn.pl/o-fundacji

O akcji Biegam Dobrze

Zgłaszając się do startu w 11. PZU Półmaratonie Warszawskim biegacze mogą
aktywnie wesprzeć działanie jednej z sześciu organizacji partnerskich:
Amnesty International, Fundacji Dzieci Niczyje, Fundacji Synapsis, Fundacji Rak‘n’Roll, Fundacji Wcześniak lub WWF Polska. Aby podjąć to wyzwanie wystarczy podczas
rejestracji założyć profil swojej zbiórki, za pośrednictwem którego
znajomi, rodzina, sąsiedzi czy inni biegacze będą mogli wpłacać środki
na wybrany przez zawodnika cel.
Kiedy licznik na założonym profilu przekroczy 300 zł, fundusze zasilą
konto wybranej organizacji, a biegacz otrzyma od niej numer startowy. Na
zebranie środków, a tym samym zagwarantowanie sobie startu w 11. PZU Półmaratonie Warszawskim, biegacz charytatywny ma czas do 15 lutego 2016,
jednak swoją zbiórkę może prowadzić dalej – aż do 13 kwietnia 2016.
Jeśli do 15 lutego 2016 zawodnik uzbiera mniej niż 300 zł – zebrana kwota
zostanie przekazana na wskazany przez niego cel charytatywny, a biegacz
nadal będzie miał czas na zgłoszenie się do półmaratonu drogą tradycyjną,
wniesienie opłaty startowej i udział w biegu.
Dla wszystkich biegaczy charytatywnych Fundacja „Maraton Warszawski”
wraz ze sponsorami przygotowała prezent – pakiet zawierający koszulkę
techniczną.
Regulamin biegu, formularz zapisów i inne przydatne informacje znaleźć można na stronie http://pzupolmaratonwarszawski.com
Podczas pierwszej edycji akcji Biegam Dobrze, towarzyszącej 37. Maratonowi Warszawskiemu biegacze charytatywni uzbierali razem 180 000 zł.

#BiegamDobrze #LubięBiegać #ChcęPomagać #biegamipomagam #bigaczcharytatywny

Podsumowanie akcji #BiegamDobrze

15.10.2015 zakończyła się Akcja #BiegamDobrze, w której wzięłam udział. Czas więc na jej podsumowanie.


#BiegamDobrze czyli o co w tym chodzi… biega

Biegam Dobrze to akcja która towarzyszyła zapisom do tegorocznej, 37. edycji Maratonu Warszawskiego.

Był to pierwszy w Polsce model aktywnej biegowej charytatywności. Żeby wystartować w tym roku w MW, każdy z biegaczy miał do wyboru dwie ścieżki:

standardową – zarejestrować się, wpłacić wpisowe, odebrać pakiet,
charytatywną – zarejestrować się jako biegacz charytatywny i założyć profil zbiórki pieniężnej na rzecz jednej z czterech organizacji: Amnesty International, Fundacji Dzieci Niczyje, Fundacji SYNAPSIS oraz Fundacji Rak’n’Roll.

Za pośrednictwem tego profilu (stronę mojej zbiórki zobacz: tutaj) znajomi, rodzina, sąsiedzi czy inni biegacze mogli wpłacać środki na wybrany przez zawodnika cel.

Kiedy licznik na założonym profilu przekraczał 300 zł, fundusze zasilały konto wybranej przez uczestnika akcji organizacji, a biegacz otrzymywał numer startowy.

90 groszy z każdej wpłaconej przez darczyńcę złotówki przekazywane było na konto organizacji, którą wskazywała osoba zakładająca zbiórkę, a 10 groszy zasilało fundusz stypendialny dla młodych sportowców Fundacji „Maraton Warszawski”.

Limit biegaczy charytatywnych wynosił 1000 osób, w akcji wzięło udział 500 biegaczy.

Nie zawsze najprostsza droga jest najlepsza

Właśnie tę drugą, chyba trudniejszą drogę zapisu wybrałam podejmując decyzję o zmierzeniu się z królewskim dystansem jeszcze w tym roku. Możliwość wzięcia udziału w tej akcji była jednym z czynników, dzięki którym zdecydowałam się na start wcześniej, niż w pierwotnie zakładanym 2016. Skoro ta próba mogła być czymś więcej, niż tylko wyścigiem z samą sobą, to nie mogłam nie spróbować.

Zdecydowałam się wesprzeć Fundację Dzieci Niczyje. Dlaczego? Bo jestem mamą. Moi Synowie to najważniejsze na świecie dla mnie osoby. Tym bardziej szokują mnie informacje w mediach o tym, że ktoś gdzieś skrzywdził kolejne dziecko. Dziecko = bezbronną istotę.

Chciałam więc zrobić coś dla dzieci, które doznają na co dzień przemocy. Wierzę, że działania Fundacji pomagają odmienić los dzieci, którym dzieje się krzywda i przywrócić uśmiech na twarzy tym, które krzywdy już niestety doznały. Fundacja prowadzi szereg działań edukacyjnych, wspierając je możemy zapobiec kolejnemu nieszczęściu i uchronić dzieci przed krzywdzeniem.

Jak zbierałam pieniądze?

Na zebranie środków, a tym samym zagwarantowanie sobie startu w 37. PZU Maratonie Warszawskim, każdy biegacz charytatywny miał czas do 15 sierpnia. Swoje zbiórki mogliśmy prowadzić jednak dłużej, bo do 15 października.

Jeśli do 15 sierpnia uzbieraliśmy mniej niż 300 zł – zebraną do tamtej pory kwotę przekazywano na wskazany przy rejestracji cel charytatywny. Biegacz, któremu się nie udało zebrać na czas wymaganej kwoty, nadal miał czas na zgłoszenie się do maratonu drogą tradycyjną, wniesienie opłaty startowej i udział w biegu.

Na dobry początek zbiórki, zasiliłam jej konto kwotą odpowiadającą opłacie startowej za udział w maratonie. Nie chciałam, żeby ktoś odniósł wrażenie, że chodzi mi o pozyskanie sponsora startu w tym biegu.

O udziale w akcji pisałam na blogu, „powiesiłam” na nim także baner przekierowujący do strony zbiórki i utworzyłam specjalną podstronę #BiegamDobrze.

O tym, że biorę udział w akcji informowałam także na stronie i profilu prywatnym na Facebooku.

Moje „zdjęcie w tle” na stronie na Facebooku w trakcie zbiórki

Opowiedziałam o tym oczywiście też swojej rodzinie, sąsiadom i kolegom z pracy. Generalnie każdemu, z kim udało mi się poruszyć ten temat 😉

Razem z Mileną z bloga www.withaSMile.pl nakręciłyśmy filmik zachęcający do wspierania naszych zbiórek. Zobacz go tutaj:

Nasz filmik informujący o udziale w akcji Biegam Dobrze

I tak 12.07 uzbierałam wymaganą kwotę 300 zł. Profil zbiórki założyłam 19.04, trochę więc to trwało… Ostatecznie, dzięki wsparciu Wspaniałych Ludzi, uzbierałam kwotę 350 zł. Dużo, niedużo? Szczerze mówiąc… liczyłam na więcej. Nie oceniam jednak nikogo i naprawdę szczerze doceniam każdą wpłatę. Zastanawiam się tylko nad przyczyną takiego efektu finalnego. Czy to kwestia braku zaufania do tego typu akcji, brak konkretnego beneficjenta, niechęć do biegów masowych (które blokują miasto) czy po prostu moje nieudolne wysiłki. Jest nad czym myśleć! Może masz jakiś pomysł?

Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka

Minimalna kwota wpłaty wynosiła 10 zł. I może się to relatywnie wydawać niewielką kwotą, podobnie zresztą jak suma, którą udało mi się uzbierać.

Jednak wspólnie, jako wszyscy biegacze charytatywni uzbieraliśmy w ramach tej akcji 180 000 zł na rzecz organizacji dobroczynnych! A to już są naprawdę spore pieniądze.

Dlatego jeśli widzisz tego typu akcję, zachęcam – wpłać nawet niewielką kwotę. Bo razem NAPRAWDĘ możemy więcej! Razem mamy moc!

Fundusze zebrane podczas tej akcji na rzecz Fundacji Dzieci Niczyje wesprą Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, który służy dzieciom i młodzieży potrzebującym wsparcia, opieki i ochrony. Telefon Zaufania jest ogólnopolski, bezpłatny i anonimowy. Codziennie od 12:00 do 22:00, grupa przeszkolonych konsultantów Fundacji Dzieci Niczyje odbiera setki telefonów od dzieci potrzebujących pomocy. Pieniądze zebrane przez biegaczy w ramach akcji Biegam Dobrze pozwolą na pokrycie kosztów ok. 2 572 godzin obsługi Telefonu Zaufania. To 38 580 połączeń od dzieci potrzebujących wsparcia!

Bardzo się cieszę, że miałam swój wkład we wsparcie działań Fundacji Dzieci Niczyje na rzecz jej podopiecznych.

Jeszcze raz baaaardzo dziękuję Wszystkim Darczyńcom, którzy zaufali mi i wsparli tę inicjatywę!


Zgodnie z obietnicą złożoną w profilu zbiórki, przebiegłam maraton w tiulowej spódniczce:)
fot. A. Chęć

PS. Wiem już od Organizatorów, że akcja #BiegamDobrze zostanie powtórzona podczas zapisów do 11. PZU Półmaratonu Warszawskiego, które ruszą 11.11. Planuję pobiec w tym biegu i wezmę udział w tej akcji. Twoje wsparcie będzie więc mile widziane 🙂 I nie martw się, bieganie biorę na siebie 😉

PS2. Nie piszę tego, żeby się pochwalić, mam nadzieję, że nikt tak tego nie odbierze. Po prostu pomyślałam, że może ktoś kto podejmie się podobnego zadania w przyszłości może szukać takich informacji jak zbierać pieniądze na cel charytatywny, co robią inni. Przeanalizowanie wszystkiego pozwoli mi samej w przyszłości zbierać pieniądze lepiej, czyt. uzbierać więcej. Nie jest to łatwe, ale warto podjąć ten wysiłek!

PS3. Zobacz film podsumowujący akcję #BiegamDobrze

Film Fundacji „Maraton Warszawski” podsumowujący akcję #BiegamDobrze

Idzie nowe lepsze?

Zobaczymy 🙂 Wczoraj uczestniczyłam w warsztatach Blog Update Bloger profesjonalny, zorganizowanej przez Blox.pl. Bardzo pouczające wykłady i warsztaty dla blogerów. Inspirujące i motywujące do działania.

 
ZabiegAnna na Blog Update w siedzibie Microsoft.
fot. I. Mioduszewska FitFighterka.pl
 

Strawa dla ciała

Warsztaty odbywały się w Warszawie, w siedzibie Microsoft. O pyszne (i zdrowe!) jedzenie w czasie przerwy kawowej zadbało Tesco. Na obiad mogliśmy skosztować indyjskiej kuchni od Mr. India. Jednak tego dnia najważniejsza była strawa dla ducha i dla głowy.

Uczta dla ducha

Udział w wykładach i warsztatach to potężna porcja wiedzyinspiracjimotywacji. Chwilowo jestem na bakier z pisaniem na blogu, co niestety widać. Mam nadzieję, że zmieni się to wkrótce 🙂

Możliwość spotkania i wysłuchania Profesjonalistów czy poznania innych Blogerów, wymiana doświadczeń była bezcenna.

Bloger profesjonalny – czyli jaki?

Odpowiedzi na to pytanie poszukiwali prelegenci Blog Update. Wysłuchaliśmy czterech wykładów: Blog profesjonalny – czyli jaki? Bartosza Idzikowskiego z PSBV, Narzędzia blogera Mariusza Kędziory reprezentującego Microsoft autora bloga ewangelista.it, Profesjonalne blogowanie na platformie Agnieszki Durskiej i Dawida Szkiełki z Blox.pl oraz O poczuciu niedoskonałości Artura Jabłońskiego arturjablonski.com

Czego mogliśmy się z tych wykładów dowiedzieć? Że bloger profesjonalny, to bloger świadomy. Że „Content is king” i na blogu liczy się przede wszystkim treść. Że w blogowaniu pomocne mogą być różne narzędzia i mieliśmy okazję poznać bliżej niektóre z nich. Że zwłaszcza na etapie stawiania pierwszych blogowych kroków pomocne może być postawienie bloga na platformie, która oferuje wsparcie techniczne i że jedną w takich platform jest Blox.pl 😉 Że zgubna może być nadmierna pewność siebie, dobrze jest wątpić a poczucie niedoskonałości może być motywujące.

Rozmów nigdy za wiele

Następnie był panel dyskusyjny o tym jak będzie wyglądało blogowanie za 10 lat. Tomasz Jaroszek zaprosił tu do dyskusji Arlenę Witt wittamina.pl, Kasię Ogórek Twoje DIY, Bartłomieja Luzaka YT360.PL i Jana Favre stayfly.pl.

Zdjęcia z części panelowej i wykładowej.
fot. A. Jarosz
 

Wniosek jest pokrzepiający: blogowanie ma przed sobą przyszłość i choć będzie się zmieniać wraz z rozwojem nowych technologii, to w internecie każdy twórca treści powinien znaleźć dla siebie miejsce. Video nie zastąpi słowa pisanego, tak jak radio nie zastąpiło prasy, telewizja radia a intenet nie zabił prasy, radia i telewizji razem wziętych 🙂

Sztuka wyboru

Potem Organizatorzy zaprosili nas do udziału w warsztatach. Wybierać można było aż spośród 14 tematów. Żałuję, że czas nas ograniczał i że można z nich było wybrać tylko trzy. Na szczęście swoich wyborów nie żałuję 🙂

Zdecydowałam się uczestniczyć w Social media Karola Jurgi, Prostym pisaniu Agnieszki Durskiej i Skutecznych nagłówkach Piotra Durskiego.

Pierwszy prelegent po krótce scharakteryzował najważniejsze aktualnie kanały social media, dzięki czemu uporządkowałam swoją wiedzę na ten temat.

Bardzo ciekawe i konkretne wskazówki o tym, jak pisać prosto dała nam Agnieszka Durska. Podobnie zresztą jak Piotr Durski (profesjonalnie specjalista PR, prywatnie mąż Agnieszki), który zdradził nam tajniki pisania skutecznych nagłówków. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że to właściwi ludzie na właściwym miejscu. Takich osób słucha się z przyjemnością i uwagą.

ZabiegAnna Blog Update

Co mi dał udział w tych warsztatach? Poza tym co wymieniłam wcześniej, czyli porcją wiedzy, inspiracji i motywacji, możliwością odwiedzenia siedziby Microsoft ;), dodał mi… pewności siebie. Dał mi poczucie, że na szczęście nie jest tak, że nic nie wiem 😉

Uświadomił mi też jednak jak wiele jeszcze muszę się nauczyć o sztuce blogowania. I że ta wiedza nie sprowadza się jedynie do umiejętności poprawnego pisania.
Dlatego bardzo chętnie będę brać udział w tego typu wydarzeniach. Tym bardziej, że jestem zwierzęciem stadnym i chętnie nawiązuję nowe znajomości 🙂

Rozwój osobisty to ważny aspekt mojego życia. Myślę, że blogowanie jest bardzo dobrym narzędziem i siłą napędową tego rozwoju. Podobnie zresztą jak bieganie.

I na koniec jeszcze mała lekcja dla Ciebie

Pamiętaj! 😉
fot. A. Jarosz
 
No, prawie zawsze 😉

#blogupdate2015

Refleksja biegacza: Żeby przyspieszyć, najpierw trzeba czasem trochę zwolnić

Ostatni miesiąc obfitował w ważne dla mnie wydarzenia sportowe: pierwszy start w duathlonie, pierwszy start w biegu sztafetowym, debiut na królewskim dystansie… Sporo się działo także na niwie pozasportowej: Synek nr 1 poszedł do zerówki, rozpoczęłam dietę która ma mi pozwolić rozprawić się ostatecznie z ostatnimi nadprogramowymi kilogramami. Nadszedł też czas „rozstania” z Synkiem nr 2, bo po blisko 2 latach przerwy, od 1.10 wróciłam do pracy.

Każde z tych wspomnianych wyżej zawodów zasługują na wpis na blogu i każde z osobna dostarczyły mi wielu niezapomnianych emocji. Jednak kompletnie nie mam teraz siły, a może i trochę motywacji, na siedzenie przy komputerze…

Wieczorem jedyne o czym marzę, to po prostu znaleźć się jak najszybciej w łóżku. Może po prostu potrzebuję trochę czasu, żeby odnaleźć się w nowej rzeczywistości…?
Regularność pisania znowu legła w gruzach, ale za to (przynajmniej na razie) o regularność biegania się nie martwię. W tym tygodniu zaliczyłam co prawda tylko dwa z trzech zaplanowanych treningów, ale jednym z tych treningów były niedzielne zawody na 5 km – Bemowski Bieg Przyjaźni, które mogę zaliczyć do udanych.
Z planu wypadł mi czwartek, który rozpoczął się nerwowo. Po drodze zaliczyłam kilka drobnych „pechów” a na (gorzki) deser przełknęłam usterkę samochodu – nieposłuszny immobilizer. Wieczorem wolałam więc już nie wychodzić biegać, bo choć nie jestem przesądna, uznałam że tego dnia wyjście z domu mogłoby się zakończyć skręconą kostką lub czymś w ten deseń… 😉 W piątek z kolei nie „odrobiłam” czwartku, bo czułam się niezbyt dobrze. Jakaś infekcja koniecznie chce mnie rozłożyć, ale szczęśliwie jak dotąd wygrywam 😉
Wierzę, że o samym Biegu napiszę w niedługim czasie, wspomnę więc tylko krótko, że po raz pierwszy pobiegłam dystans 5 km poniżej 26 minut. Wiem, że trasa była bez atestu, ale mimo wszystko jest to jakiś punkt odniesienia dla mnie i widzę, że postępy są. Tak gonię te 25 minut na 5 km i gonię i coś nie mogę dogonić. Czy zdążę w tym roku…?
Za miesiąc sprawdzę swoją dyspozycję w biegu na dwa razy dłuższym dystansie. W nocy z 9 na 10 października ruszyły bowiem zapisy na 27. Bieg Niepodległości w Warszawie. Jeśli chcecie się na ten bieg załapać, a jeszcze się nie zapisaliście, to czym prędzej to nadróbcie! Limit miejsc wynosi w tym roku 15 000. Bilans weekendu zakończył się z zapisanymi prawie 13 350 osobami, z których ponad 8 500 osób opłaciło już swój start. Te liczby robią wrażenie!
Powoli układam sobie w głowie plany na przyszły sezon. Nowe cele na horyzoncie. Kiedy już dojdę do ładu ze sobą i regularnym pisaniem, podzielę się nimi z Wami 🙂
Tymczasem zmykam spać, bo w zasadzie jest już jutro, więc najwyższa pora udać się w objęcia Morfeusza 😉