Rozmowy w biegu: Ewa Bugdoł, triathlon

Ewa Bugdoł, 8-krotna Mistrzyni Polski w triathlonie na dystansie długim, 1. w Światowym Rankingu Kobiet w Triathlonie na Dystansie Długim w latach 2013, 2014 & 2015 (pierwsza Polka, która trzy razy z rzędu osiągnęła ten wynik), Mistrzyni Europy 2016 ETU Challenge Poznań.

ZabiegAnna: Ewo, czas epidemii to dla sportowca niezwykle trudny czas. Odwołane zawody, niepewna przyszłość. Nie wiadomo jak ustawić plan treningowy i przewidzieć kiedy ma być ten szczyt formy. Jakie były Twoje plany na ten rok?

Ewa: W tym roku miałam zaplanowany start w Pucharze Świata w Chinach,  a także w międzynarodowym triathlonie w Mińsku. Planowałam, także start w Mistrzostwach Polski na dystansie sprinterskim i olimpijskim. Przy obecnych ograniczeniach dostosowałam swój trening do występów na dystansie olimpijskim. Trudno jest ustalić kiedy odbędą się pierwsze zawody w triathlonie. Sytuacja epidemiologiczna w Polsce i na Świecie zmienia się dynamicznie. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość i czekać co nam przyniesie przyszłość.

ZabiegAnna: Jak sobie radzisz w czasie pandemii? Jesteś triathlonistką, co oznacza, że trenujesz trzy dyscypliny: pływanie, rower i bieganie. Pływalnie zostały zamknięte, jeszcze do niedawna obowiązywał zakaz wstępu do lasu, uprawiania sportu na wolnym powietrzu. Wiem, że znalazłaś własny sposób na realizowanie treningu pływackiego – trening z taśmami i piłką. Jak epidemia wpływa na Twoją kondycję?

Ewa: Staram się być kreatywna co do treningu pływackiego. Wykorzystuję gumy pływackie a także piłkę rehabilitacyjną. Jeżeli woda w jeziorach bardziej się nagrzeje, to planuję treningi pływackie w piance na wodach otwartych. Trening kolarski i biegowy mogę spokojnie realizować i właśnie teraz staram się skupić bardziej na tych dyscyplinach sportowych.

ZabiegAnna: Czy traktujesz epidemię jako kłodę rzuconą pod nogi, czy też starasz się dostrzec jasne strony? Myślę, że zazwyczaj jest tak, że gdy życie zamyka przed nami jedne drzwi, otwiera inne, choć może nie zawsze to dostrzegamy… Jak jest w Twoim przypadku?

Ewa: Epidemia zmieniła mój cel sportowy. Najważniejsze dla sportowca jest ustalenie celu sportowego, a teraz w dobie epidemii wszystko się zmienia – trzeba na nowo wyznaczyć kierunek oraz opracować plan możliwy do zrealizowania, aby treningi i włożona w nie ciężka praca, miały sens. Pomyślałam sobie, że jeżeli zostały przełożone Igrzyska Olimpijskie w Tokio, to teoretycznie pojawiła się szansa na zdobycie kwalifikacji…

ZabiegAnna: Wróćmy na chwilę do okresu sprzed epidemii… Jak wyglądał Twój zwyczajny dzień, tydzień? Ile miałaś treningów dziennie/tygodniowo?

Ewa: Cały dzień był podporządkowany treningom. W okresie przygotowawczym codzienny trening zajmował mi od 5 do 7 godzin plus do tego dojazdy na basen, siłownię, czyli tak jakbym normalnie pracowała na pełny etat. W tygodniu wychodziło od 25 do 30 godzin treningowych, które zawierały ok. 17 jednostek treningowych.

ZabiegAnna: Która dyscyplina jest Twoją ulubioną? Czy coś sprawia Ci trudności?

Ewa: Każdą dyscyplinę lubię na inny sposób. Jeżeli jest ładna pogoda, to uwielbiam jeździć na rowerze, bo daje mi to swobodę i poczucie wolności. W czasie mroźnych dni lubię bardziej biegać i to mi sprawia więcej przyjemności. Trening pływacki najbardziej lubię wykonywać na basenie otwartym albo na jeziorze. Wtedy czuję się najbardziej szczęśliwa.

ZabiegAnna: Czy w życie zawodowego sportowca nie wkrada się rutyna? Dzień w dzień, rok w rok – to samo. Jak sobie radzisz z tą treningową rutyną?

Ewa: Jak tylko mogę staram się urozmaicić swój trening. Jeżeli jest taka możliwość, to trenuję z  innymi zawodnikami. Wtedy trening jest bardziej efektywny i szybciej mija czas. Staram się także, zmieniać bodźce treningowe, żeby trening nie był taki sam każdego roku.

ZabiegAnna: Co robisz, kiedy zdarzają się trudniejsze dni? Dajesz sobie prawo do odpoczynku, odpuszczasz nieco? Czy też przeciwnie, trenujesz wtedy jeszcze mocniej, niż zwykle? O ile można jeszcze mocniej 😉

Ewa: Tak jak każdy człowiek mam gorsze i lepsze dni, i czasem dotyka mnie kryzys braku motywacji np. po słabszym starcie, albo po trudnym dniu treningowym. Wtedy włączam w głowie trening mentalny, który jest elementem moich przygotowań do startu i pomaga mi w zwiększeniu mojej pewności siebie, radzeniu sobie z przeciwnościami i presją oraz osiągnięciu równowagi, które są według mnie kluczem do osiągnięcia finalnego celu, nie tylko w zawodowym sporcie.

ZabiegAnna: Jeśli nie trenujesz, to co robisz? Czym się zajmujesz w wolnej chwili?

Ewa: Lubię przeczytać dobrą książkę albo zobaczyć dobry film. Jak mam więcej wolnego, to lubię pochodzić po górach.

ZabiegAnna: Co dał, a co zabrał Ci triathlon?

Ewa: Myślę że sport nauczył mnie wiele. Między innymi pracowitości, systematyczności, wiary w siebie i dążenia do swoich celów. Triathlon zabrał mi sporo mojego życia i czasu, ale bardzo to lubię więc nie czuję, że to jest coś dla mnie negatywnego.

ZabiegAnna: Jakie jest Twoje najlepsze sportowe wspomnienie?

Ewa:  Każdy medal z międzynarodowych imprez mistrzowskich jest powodem do zadowolenia. Bardzo mile wspominam starty, w których wygrywałam w Chinach w Pucharze Świata, albo w Mistrzostwach Europy. To tam usłyszałam Mazurek Dąbrowskiego stojąc na najwyższym stopniu podium.

ZabiegAnna: Jak sobie radzisz z porażkami? Zapewne nie zawsze wszystko układa się po Twojej myśli….

Ewa: Staram się zawsze wyciągnąć wnioski z porażek i iść dalej do przodu.

ZabiegAnna: Jak wygląda rywalizacja w świecie kobiet? Wspieracie się, czy raczej zawzięcie ze sobą walczycie?

Ewa: Z wieloma zawodniczkami wspieramy się wzajemnie, ale już podczas zawodów kończy się przyjaźń i zaczyna się prawdziwa rywalizacja.

ZabiegAnna: Triathlon zyskał w ciągu ostatnich kilku lat rzeszę zwolenników. Poza tym, że jesteś zawodniczką, jesteś także trenerką. Jaką radę dałabyś, komuś kto dopiero zaczyna trenować ten sport?

Ewa: Po pierwsze bardzo ważne jest żeby sprawdzić stan swojego zdrowia, zrobić podstawowe badania. Po drugie dobór właściwych obciążeń i systematyczny trening jest podstawą, żeby przygotować się do triathlonu. Najlepiej jeżeli zdecydujemy się na pracę z doświadczonym trenerem, który dopasuje trening do naszego stylu życia.

ZabiegAnna: Twoje życiowe motto? Czy uważasz, że w życiu jest się kowalem swojego losu, czy też aby osiągnąć sukces potrzebne jest także przysłowiowe szczęście?

Ewa: Moje motto brzmi ,, Być człowiekiem znaczy: każdego dnia starać się być lepszym’’.

Myślę, że wiele zależy od nas samych, od naszych decyzji i postanowień, ale w życiu ważne jest też szczęście i pomoc drugiego człowieka. Spotkałam na swojej drodze wielu życzliwych i dobrych ludzi, którzy pomogli mi w życiu i w mojej karierze sportowej.

ZabiegAnna: Gdybyś nie była triathlonistką, to kim byś była? Czy w ogóle wyobrażasz sobie inną wersję Ewy – nie-zawodniczki?

Ewa: Myślę , że gdybym nie zajęła się sportem, zostałabym lekarką, albo fizjoterapeutką, bo lubię pomagać ludziom i zawsze fascynowała mnie nauka i wiedza na temat organizmu ludzkiego.

Wybrałam sport i nie żałuję tego wyboru. Od jakiegoś czasu  zaczęłam prowadzić także zawodników jako trener. Nie tylko amatorów, ale i profesjonalistów. Chciałabym jako trener, aby moi podopieczni nie tylko pokonywali swoje słabości i przełamywali bariery ludzkiego organizmu, ale także, żeby niebawem prześcignęli mnie w sukcesach sportowych na arenie polskiej i międzynarodowej.

Myślę, że to jest bardzo dobre połączenie bycie zawodniczką i trenerką, bo mogę dzielić się swoją wiedzą z innymi.

Rozmowa miała miejsce na początku maja 2020 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *