Rozmowy w biegu: Maria Cześnik, triathlon

Maria Cześnik, polska triathlonistka, wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski, olimpijka z Pekinu (2008) oraz Londynu (2012). Żołnierz Wojska Polskiego w stopniu starszego szeregowego. Dwukrotna medalistka światowych Igrzysk wojskowych w Rio de Janeiro 2011 (złoto w kwalifikacji drużynowej, brąz indywidualnie). Jedna z najważniejszych postaci polskiego triathlonu.

ZabiegAnna: Miała być Olimpiada w Tokio, przygotowywałaś się do zawodów, na których miałaś zdobywać punkty, aby uzyskać kwalifikację olimpijską i… nagle przyszła pandemia. Zastała i trochę uwięziła Cię w USA. Zawody odwołane, niepewność odnośnie kwalifikacji do Igrzysk… Jak sobie radzisz z tą sytuacją?

Maria: Dzień przed moim wylotem nic nie zapowiadało tak dramatycznego rozwoju sytuacji. Lecąc dostaliśmy pierwsze informacje o planach zamykania szkół i, co dla mnie ważne, basenów w Polsce. Przez kilka następnych dni sytuacja bardzo szybko się rozwijała… Odwołane starty, zamykane granice, kilka dni później zamrożenie sezonu na kilka miesięcy.

Do Polski nie mogliśmy już z trenerem wrócić. Udało nam się znaleźć prywatną kwaterę z dala od miasta, gdzie czekamy na unormowanie sytuacji.

Kwalifikacje olimpijskie trwające w triathlonie 2 lata, podobnie jak cały sezon, zostały zamrożone po 22 miesiącach trwania. Czekamy na decyzje kiedy zostaną odmrożone, czy będzie to marzec, kwiecień 2021 czy może zasady zostaną lekko zmienione.*

ZabiegAnna: Może zatrzymajmy się na chwilę w temacie Olimpiady – opowiedz proszę jak wyglądają przygotowania sportowca do Olimpiady? Jak przebiega proces zdobywania kwalifikacji w Twojej dyscyplinie?

Maria: W triathlonie kwalifikacje zaczynają się bardzo wcześnie, już dwa lata przed Igrzyskami.

Przez dwa lata zbieramy punkty z Pucharów Świata i Mistrzostw Świata. Mistrzostwa Świata to podobnie jak w Formule Pierwszej seria kilku punktowanych startów zakończona Wielkim Finałem w którym do zdobycia jest o 50 procent więcej punktów niż w poszczególnych startach. Dwa lata kwalifikacji podzielone jest na 2 periody: obecnie był to maj 2018-2019 i maj 2019-maj 2020 (przerwany z marcu z powodu pandemii) Z każdego periodu liczy się po 6 najlepszych startów.

Kwalifikacje zaczynają się dwa lata przed Igrzyskami, ale prawo startowania w nich zdobywa się na podstawie Rankingu Światowej Unii Triathlonu. W rankingach tych jest kilkaset zawodników i zawodniczek a liczba zawodników dopuszczanych do Serii Mistrzostw Świata i Pucharów Świata jest limitowana – SMŚ to 55 zawodników, PŚ to 65.

Dlatego myśląc o Igrzyskach trzeba zacząć startować przynajmniej 3 lata wcześniej, aby być w rankingu światowym na wysokiej pozycji, dającej prawo startu w eliminacjach do Igrzysk.

ZabiegAnna: Jak trenować w warunkach ograniczających swobodę przemieszczania się?

Maria: Najlepsi triathloniści trenują koło 30 godzin tygodniowo. W sezonie przygotowawczym to  średnio koło 30 km na basenie do 100 km na biegu i nawet 400 na rowerze. Nie mogąc wychodzić z domu ciężko w jakikolwiek sposób wykonać taką prace.

Pływanie po zamknięciu basenów praktycznie nie jest możliwe do trenowania. Zawodnicy próbowali ćwiczyć na sucho, część kupiła baseny ogrodowe, w których po podpięciu się do liny można płynąć w miejscu. Niestety, tylko w minimalnym stopniu pozwala zastąpić to trening pływacki.

Dużo łatwiej jest z rowerem, gdzie prawie każdy zawodnik ma w domu trenażer, na którym można wykonać prawie 100 procent treningu kolarskiego.

Gorzej jest z dostępnością stacjonarnych bieżni do biegania. Rzadko który zawodnik taką posiada i niestety nie mogą trenować biegania.

ZabiegAnna: Czy sytuacja z pandemią, to kłody rzucone pod nogi na „ostatniej prostej”, czy też może jest to jakaś szansa? Jak to postrzegasz?

Maria: Wszystko zależy jakie będą decyzje odnośnie kwalifikacji.

Dla mnie poprzedni sezon był bardzo trudny, w lutym zachorował mój Tata, po 2 miesiącach w szpitalu niestety zmarł. W tym okresie sport zszedł na dalszy plan. Nie zdobyłam wielu punktów w rankingu olimpijskim ani światowym. Cały sezon nie byłam mocna ani fizycznie, ani psychicznie i to odbiło się na wynikach

W tym roku postanowiliśmy szykować się w Polsce a wszystkie środki przeznaczyć na zawody. Trenowałam na działce pod Warszawą i mimo że absolutnie nie chcę narzekać, zdaję sobie sprawę że nie były to idealne przygotowania. Szczególnie że inne zawodniczki od listopada przebywały na obozach klimatycznych.

Pierwszy raz wyjechałam na rower dopiero tu na Florydzie, całe przygotowania robiłam na trenażerze.

Mój pobyt w USA jest możliwy dzięki sponsorom, przede wszystkim PGE Polskiej Grupie Energetycznej. Teraz mam idealne warunki do treningów i czuję, że nadrabiam pracę, której nie mogłam wykonać w Polsce zimą. To daje mi dodatkową szansę na przygotowania do startów, które mam nadzieję, szybko będą możliwe.

ZabiegAnna: Co jest najtrudniejsze dla Ciebie w tej sytuacji?

Maria: Ja utknęłam na Florydzie. Tu nie ma ograniczeń w poruszaniu się. Mogę swobodnie biegać i jeździć na rowerze.

Do tego obok domu, w którym mieszkam jest prywatne jezioro.

Tu jest już bardzo ciepło, ponad 30 stopni a woda w jeziorze ma koło 28 stopni, więc warunki są idealne. Nie da się oczywiście w 100 procentach wykonać treningu pływackiego tak jak na basenie, ale tak jak to możliwe trener przekłada trening basenowy na jezioro.

Mamy do dyspozycji kajak co nie tylko  ułatwia nam pracę, ale daje mi poczucie bezpieczeństwa.

Największym problemem jest niepewność i brak wiedzy do czego mamy się szykować. Trening podzielony jest na cykle, które zmieniają się w trakcie sezonu. Bez wiedzy kiedy sezon się zacznie, nie wiemy co robić. Zawodnicy, którzy mają możliwość trenować cofnęli się do etapu przygotowawczego, ale każdy etap ma swój czas trwania i przeciąganie go wcale nie jest dobre.

ZabiegAnna: Teraz, gdy przebywasz na Florydzie, w treningu towarzyszą Ci… aligatory. Nie boisz się? 😉

Maria: Trochę się boję. Wprawdzie w jeziorze, w którym pływam aligator nie był widziany od ponad 2 lat i małe są szanse, że nagle się pojawi, ale nie czuję się w 100 procentach bezpiecznie.

Dlatego, przed każdym treningiem, trener opływa całe jezioro obserwując brzeg i zarośla. Ja wypływam na środek jeziora też kajakiem i tam wskakuję do wody.

Pływam środkiem jeziora w tę i z powrotem, nie podpływam do zarośli a trener cały czas jest obok w kajaku.

ZabiegAnna: Skoro już jesteśmy przy tym temacie.. Czy zdarzyła Ci się kiedyś zabawna, czy też (oby nie!) niebezpieczna sytuacja podczas treningu w wodach otwartych?

Maria: Mimo, że triathlon to pływanie na wodach otwartych, praktycznie 100 procent treningu robimy na basenie.

W akwenie pływamy tylko przed startem, na tak zwanych familaryzacjach, czyli zapoznaniu się z trasą zawodów. Są kajaki z ratownikami, w wodzie zabezpieczają nas nurkowie więc nie ma niebezpiecznych sytuacji grożących utonięciem.

Zdarzyło mi się kilka razy natomiast  pomylić trasę na zawodach. Na szczęście za każdym razem zauważyłam błąd i zmieniałam kierunek, tracąc wprawdzie czas, ale nie zostałam zdyskwalifikowana…

Niestety czasem zdarzają się też tragedie. Podczas masowych zawodów z serii Ironman w RPA podczas pływania zmarły 2 osoby. Nie były to utonięcia, tylko zasłabnięcia czy zawały serca i mimo natychmiastowej pomocy, wyciągnięciu na łódki i reanimacji przez ratowników nie udało się uratować życia.

ZabiegAnna: Jak wyglądał Twój typowy tydzień przed pandemią?

Maria: Od poniedziałku do soboty dzień zaczynam od basenu. Poniedziałek zazwyczaj jest dniem regeneracyjnym, w którym tylko pływam. Od wtorku do soboty mam dni z pływaniem i bieganiem, do tego rower lub siłownia. Niedziela to dzień bez pływania, ale z dłuższym rowerem i biegiem. Średnio pływam i biegam 6 razy w tygodniu, rower jest 4 razy a siłownia 2 razy. Do tego dochodzą ćwiczenia w domu – stabilizacja lub rozciągnie.

ZabiegAnna: Trenowanie kilku dyscyplin jednocześnie to duże wyzwanie. Tydzień wypełniony treningami. Z drugiej strony jest to też chyba mniejsza rutyna… Jak  to oceniasz? Wiem, że kiedyś było tych dyscyplin jeszcze więcej, bo na początku było ich aż pięć, trenowałaś przecież pięciobój nowoczesny!

Maria: Pięciobój to połączenie dyscyplin technicznych z wydolnościowymi.

Techniczne przynoszą więcej punktów, dlatego do pływania i biegania nie przykłada się dużej wagi.

Triathlon, szczególnie ten olimpijski jest dyscypliną, która cały czas podnosi swój poziom. Przez to że jest bardzo popularny i jest duża konkurencja a zawodnicy stale podnoszą poprzeczkę. Wydaje mi się że w porównaniu z innymi sportami wielodyscyplinowymi triathlon ma wysoki poziom sportowy w poszczególnych konkurencjach. Najłatwiej to ocenić na biegu, gdzie czasy osiągane przez czołówkę światową są imponujące i często triathloniści z powodzeniem startują w biegach ulicznych czy na mitingach lekkoatletycznych na 5, 10 czy 21 km (czyli półmaraton).

Trenowanie 3 dyscyplin wydolnościowych jest już wyzwaniem samym w sobie , a do tego biorąc pod uwagę że aby zrobić przyzwoity wynik w triathlonie trzeba pobiec 10 km tempem dającym medal MP w biegach, podnosi to wyzwanie do maksimum.

ZabiegAnna: Triathlon to pływanie, rower i bieganie. Która z tych dyscyplin jest najbliższa Twojemu sercu? Czy któraś sprawia trudności?

Maria: Do triathlonu przeszłam w pięcioboju a większość zawodników przechodzi z pływania. W pięcioboju też jest pływanie, jednak niższy poziom i dużo, bardzo dużo mniejsza liczba przepłyniętych kilometrów. Dlatego teraz aby wyrównać szanse muszę te kilometry nadrabiać i pływać więcej niż byli pływacy.

Najłatwiej przychodzi mi trening kolarski, chociaż późno zaczęłam trenować bo już jako seniorka. Niestety mimo mocy jeżdżę trochę za ostrożnie, nie lubię przepychać się w grupie, płaskie techniczne trasy z zakrętami i nawrotami  nie są moja mocna stroną.

A ponieważ nasze wyścigi odbywają się w formie kolarskiego kryterium ulicznego, odważna jazda po czole grupy jest kluczem do sukcesu. Jazda na końcu powoduje że po każdym zakręcie, nawrocie kiedy grupa się rozciąga musimy gonić czołówkę wykonując dodatkową pracę płacąc za to potem na biegu.

ZabiegAnna: Co robisz w wolnym czasie? Czy sportowiec trenujący trzy dyscypliny jednocześnie ma w ogóle ten wolny czas?

Maria: I tak, i nie. Czas wolny jest, ale niestety pożytkowany jest głównie na regenerację i zbieranie sił na kolejny trening. To czas kiedy mamy odpocząć, zregenerować się, pójść na masaż. To nie jest czas na imprezy, shopping czy inne przyjemności.

Sportowiec mocno trenujący ma również obniżoną odporność i często ograniczamy nawet wyjście do kina, spotkanie z rodziną czy na zwykłe zakupy, bo wystarczy jedna podziębiona osoba i można zmarnować kilka tygodni pracy. Pozostaje dobry film czy książka, sporadycznie spotkanie ze znajomymi czy teatr.

ZabiegAnna: Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w życiu sportowca?

Maria: Chyba ciągłe wyjazdy. Startuję nawet 25-30 razy w roku, starty są na wszystkich kontynentach. Najgorsze jest podróżowanie, szczególnie, że musimy latać z rowerami. To zawsze dodatkowe problemy i opłaty, ale to i tak lepiej niż w przypadku tyczki do skoku o tyczce 😊

ZabiegAnna: Życie sportowca to nieustanne doskonalenie się. Jak się motywujesz, kiedy miewasz gorsze dni? Zakładam, że wszyscy je mamy, nawet kobiety z żelaza 😊

Maria: Oczywiście, że wszyscy mamy takie dni. Na szczęście robię to co lubię i nie muszę się do tego zmuszać. A nawet jak się czasem nie chce, to wyrzuty sumienia że nie zrobiło się treningu są zawsze większe niż niechęć i wyganiają na trening.

A chyba najlepszym motywatorem jest fakt, że na treningu spalimy dużo kalorii i będzie można po coś pysznego zjeść 😊

ZabiegAnna: Sportowiec musi posiadać mocną psychikę, jak wygląda Twój trening mentalny?

Maria: Słabo. Lubię trenować, ale nie lubię potem tego analizować. To samo jest z zawodami, kiedy trzeba zastanowić się dlaczego poszło dobrze albo dlaczego źle.

Jeszcze gorzej jest przed samym startem, kiedy trzeba sobie wszystko poukładać w głowie, wizualizować trasę, omówić trudne momenty, miejsca w których trzeba uważać.

Mimo, że wiem że to potrzebne, bardzo mnie takie analizy denerwują i zamiast mnie upewniać że dzięki nim jestem lepiej przygotowana do startu, stresują mnie i ich unikam.

To maja największa wada i mało już czasu zostało aby ją pokonać 😊

Ale walczę 😊 W tym roku obiecałam trenerowi że to się zmieni..

ZabiegAnna: Najpiękniejsze wspomnienie z dotychczasowej kariery?

Maria: Chciałabym powiedzieć ze Igrzyska ale te były dla mnie dość pechowe. W Pekinie defekt roweru a w Londynie kraksa która zaprzepaściła szanse na dobry wynik.

Dlatego chyba najmilej wspominam wygrany Puchar Świata w Chinach, który był startem eliminacyjnym do Igrzysk w Rio. To mój największy sukces, zresztą udało mi się to jak na razie jako jedynemu polskiemu zawodnikowi. Wiadomość o tym zwycięstwie i krótka relacja ze startu była nawet tego dnia w głównym wydaniu wiadomości a to zdążyło się niestety w naszym sporcie tylko raz.

ZabiegAnna: Jakie są najczęstsze błędy początkujących triathlonistów? Jaką radę dałabyś komuś, kto dopiero stawia pierwsze kroki w tym sporcie?

Maria: Triathlon jest sportem masowym, więc może się zdarzyć, że osoba początkująca to 20-, 30-, 40-, 50-latek lub nawet ktoś sporo starszy. Każdy przypadek jest inny. Trenować zaczynają osoby, które nigdy nic nie trenowały, ale też takie które wyczynowo zajmowały się innym sportem. Do każdego trzeba podejść indywidualnie.

Jeżeli chodzi o młodą osobę, która chce zastać triathlonistą na pewno trzeba doradzić cierpliwość i ciężką pracę. To nie jest sport, w którym wyniki szybko przychodzą, trzeba kilka lat na nie zapracować.

Zresztą to rada nie tylko dla zawodników, ale też dla trenerów, sponsorów czy innych osób decydujących o losach zawodnika.

W Polsce zawodnik dostaje rok, maksymalnie dwa lata „szansy” a potem zostaje przekreślony.

Zaczyna się ścigać w Polsce albo przechodzi na dłuższe dystanse, bo tam łatwiej o medialny wynik. Nie mówię oczywiście o najważniejszych, prestiżowych startach serii Ironman, ale jest dużo startów mniejszej rangi,  a co najgorsze, z bardzo małą ilością zawodników, czyli bez konkurencji i rywalizacji, która jest najważniejszym czynnikiem w sporcie i rozwoju zawodników.

Oczywiście nie można winić za to tylko  zawodników, pozostawieni sami sobie nie mają środków na treningi, czy starty i w ten sposób sobie radzą.

Pewnie gdyby ich „szansa” nie trwała rok czy dwa kilku zawodników wskoczyło by do światowej czołówki i pociągnęło za sobą innych.

Jest teraz kilka młodych zawodniczek, które już kilka lat walczą i nie poddają się i mam nadzieje że im się uda. U chłopców jest niestety o wiele gorzej.

ZabiegAnna: Gdyby Maria Cześnik nie była sportowcem, to kim by była? 😊

Maria: Całe życie byłam sportowcem i nie bardzo miałam szansę, aby przekonać się co innego w życiu lubię. Studiowałam ekonomię, ale mnie to raczej nie porwało…

Wychowywałam się wśród zwierząt, głównie psów i koni i lubię się nimi zajmować, opiekować i pomagać tym skrzywdzonym, czy bezdomnym. I to na pewno będę robić dalej, ale co będę robić  zawodowo – tego jeszcze nie wiem.

ZabiegAnna: Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za szczęśliwy powrót do domu.

*Rozmowa odbyła się 28.04.2020 r. Aktualnie Międzynarodowa Unia Triathlonu (ITU) rozpoczęła przygotowania do organizacji serii Mistrzostw Świata i Pucharu Świata w 2021 roku. Wśród zawodów znajdą się imprezy punktowane w ramach kwalifikacji olimpijskich i paraolimpijskich do IO Tokyo 2021.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *