Wyzwanie Kamili Rowińskiej V: Pierwszy etap za mną…

1 października 2018 r. rozpoczęła się V już edycja rocznego wyzwania Kamili Rowińskiej. I moje wyjście ze strefy komfortu.

Na mojej stronie na Facebooku zamieściłam wtedy taki oto wpis: 

„Podejmuję Wyzwanie Kamili Rowińskiej”

To już dziś! Startuje V wyzwanie Kamili Rowińskiej, w którym biorę udział. Dla mnie to praca nad sobą, swoją systematycznością, wytrwałością, chęć sprawdzenia się… W październiku muszę codziennie przejść lub przebiec 2km (lub co drugi dzień 4km). Do tego lektura obowiązkowa. Wybrałam „Kobieta niezależna” autorstwa Kamili. Trzymajcie proszę kciuki! Wsparcie się z pewnością przyda. Trochę się wahałam, zaczynać to w ogóle czy nie… Mam dużo obaw i sama jestem ciekawa jak będzie mi szło. Ale nie przekonam się, jeśli nie spróbuję 😉 Kolejne wyzwanie dopiero za rok, więc uznałam, że nie warto czekać.

Z pewną dozą nieśmiałości rozpoczęłam ten projekt. Nie byłam pewna co mi przyniesie. Zbiegł się jednak dla mnie idealnie z momentem, w którym postanowiłam po raz kolejny zawalczyć o siebie, odzyskać równowagę i kontrolę nad swoim życiem. I wagą 😉 Warunki były dla mnie idealnym połączeniem aktywności ruchowej, takiej na miarę moich możliwości i pracy nad sobą, swoją organizacją w czasie. Jeśli jeszcze dodać do tego lekturę wartościowych książek, to czy można chcieć więcej? 😉

Właśnie zakończył się pierwszy, trwający trzy miesiące etap. Jego szczegółowe zasady znajdują się tutaj: Wyzwanie Rowińskiej 1etap.

Kolejny etap zaczyna się w najbliższy poniedziałek 07.01 i trwa do 31.03. Korzystam więc aktualnie z tych kilku „dni wolności”. I kuruję się, bo od kilku dni „coś” próbuje mnie rozłożyć. Na razie się nie daję, zobaczymy jak będzie dalej…

Oficjalnie będę wiedzieć, czy zakwalifikowałam się do drugiego etapu 18.01. Zakwalifikowałam się, czyli że zrobiłam podczas tych trzech miesięcy wszystko jak należy, że dobrze zrozumiałam zasady i przesłałam wszystkie potrzebne dowody swojej trzymiesięcznej pracy. Ufam, że tak, ale dreszczyk emocji i niepewność pozostaje…

Zgodnie z założeniem zasady wyzwania stopniowo stają się coraz bardziej wymagające.

W styczniu czeka mnie taka trojka: BIEGANIE + KSIĄŻKA + PLANK.

1. BIEGANIE: codziennie dystans minimum 2,5km w maksymalnie 25 minut lub co drugi dzień 5km w maksymalnie 50 minut.

2. KSIĄŻKA. Dokładniej, to dwie książki. Do wyboru z siedmiu:
„Dziennik coachingowy 4 tomy: 365 pytań od Twojego coacha.” – Kamila Rowińska, Kamila Kozioł
„Zasługujesz na sukces! Zarób swój pierwszy – i kolejny – milion!” – Kamila Rowińska
„Pełna MOC Życia” – Jacek Walkiewicz
„Sapiens. Od zwierząt do bogów”– Yuval Noah Harari
„Homo deus. Krótka historia jutra” – Yuval Noah Harari 
„Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy Nike” – Phil Knight 
„7 nawyków szczęśliwej rodziny” – Stephen R. Covey, Sandra Merrill-Covey Na lekturę/pracę z książką obowiązuje limit czasowy – 10 lekcji z pierwszej z wybranych książek trzeba opublikować na fanpage’u Kamili 15.01, a drugiej 31.01.    Jedną z pozycji, z którą zamierzam pracować dłużej niż dwa tygodnie stycznia, jest „Dziennik coachingowy”. Kupiłam go w listopadzie i postanowiłam zacząć z nim pracę 01.01.2019 r. Taki czelendż w czelendżu – w końcu pracować z nim trzeba codziennie przez 365 dni… 

Co do drugiej książki, to jeszcze nie wiem… Tak się składa, że od grudnia w trakcie dojazdów do i powrotów z pracy słucham w samochodzie audiobooka „Sapiens. Od zwierząt do bogów”. Przesłuchałam jak dotąd 11h z 19h. Jest to kawał porządnej lektury. Minus audiobooka, zwłaszcza słuchanego w trakcie jazdy samochodem 🚗, jest jednak taki, że… nie można robić notatek… Od 2.01 słucham też „Homo deus” – nie mogłam się powstrzymać, żeby nie sprawdzić, czy będzie tak samo wciągająca jak „Sapiens”[tak, łapanie kilku srok za ogon to moja specjalność 🙈]. „Pełna MOC Życia” słuchałam w październiku i listopadzie, „Sztukę zwycięstwa” w wakacje – obie musiałabym sobie nieco odświeżyć… Na pewno powrót do nich byłby miły, ale może warto byłoby sięgnąć po coś nowego… „Osiołkowi w żłoby dano…” 😉  

3. PLANK – codziennie 30 sekund.   

W lutym w miejsce książek pojawią się dwa filmy. Dzienny kilometraż biegania się zwiększy do 3km w 25min/6km w 60 min co drugi dzień, zaś plank ma trwać 40 sekund.   

Marzec to znowu powrót do pracy z dwoma wybranymi lekturami. Do tego codzienne bieganie po 4km w 35min/8km w 75 min co drugi dzień, plank trwający minutę i jeszcze koktajl owocowo-warzywny… Codziennie jeden.    Na razie skupiam się jednak na tym co się dzieje w styczniu… Najtrudniej będzie w trakcie mojej prawie dwutygodniowej podróży służbowej na Tajwan i do Korei, w którą wyruszam 20 a wracam 31 stycznia. Wszystkie terminy w Wyzwaniu obowiązują dla polskiej strefy czasowej, a pomiędzy Europą a Azją jest spore przesunięcie czasowe. Do tego długa podróż, trwająca ponad 20h… To dopiero będzie wyzwanie – nie pomylić terminów treningów, upilnować właściwych godzin publikacji cotygodniowych podsumowań, czy lekcji z lektur… Czy wspominałam już, że w Korei jest teraz zima i aktualnie jest tam zimniej, niż w tej chwili u nas w Polsce? 😱   Szczegóły drugiego etapu tutaj: Wyzwanie Rowińskiej 2etap.

Także na razie kuruję się, odpoczywam i skupiam się na zadaniach styczniowych. I cieszę się swoim sukcesem z I etapu. Nawet jeśli oficjalnie go nie ukończę, bo czegoś nie dopilnowałam, to uważam, że mogę być z siebie dumna, ponieważ nie opuściłam ani jednego dnia wyzwania. Maszerowałam lub biegałam codziennie przez 92 dni, czy jak kto woli 13 tygodni. Niezależnie od pogody, humoru, stopnia zmęczenia… Pokonałam dotychczas łącznie 256,44 km. Znalazłam sposób na wyrobienie się z lekturą zadanych książek na czas. Tak, mogę z czystym sumieniem powiedzieć: „Jestem z siebie bardzo dumna!” 🙌

Poniżej mały przegląd fotograficzny tych trzech miesięcy 😊

Jedna odpowiedź do “Wyzwanie Kamili Rowińskiej V: Pierwszy etap za mną…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *